Do nawilżania skóry w trakcie lotu wystarczy prosty plan: nałóż krem przed wejściem na pokład, zabierz go do bagażu podręcznego i użyj ponownie, jeśli podczas dłuższej podróży skóra zacznie być napięta. Do tego pij wodę, by zadbać o ogólne nawodnienie organizmu. Nie potrzebujesz osobnego zestawu masek, mgiełek i serum na czas spędzony w samolocie.

Dlaczego skóra wysycha w samolocie?

Wilgotność powietrza w kabinie wynosi zwykle około 10–20%. W takich warunkach skóra szybciej traci wodę, dlatego w trakcie lotu lub po lądowaniu może wydawać się ściągnięta, szorstka albo mniej elastyczna. Najłatwiej zauważyć to na twarzy, dłoniach i ustach, zwłaszcza jeśli te miejsca były suche już przed podróżą.

To wyjaśnia, dlaczego plan pielęgnacji nie musi polegać na ciągłym dokładaniu wilgoci. Ważne jest również ograniczanie jej utraty. Służy temu krem nawilżający o formule pozostawiającej na skórze ochronną warstwę. Warto zastosować go jeszcze przed lotem, zamiast czekać, aż pojawi się wyraźny dyskomfort.

Plan w trzech prostych krokach

  • Przed wejściem na pokład: nałóż swój sprawdzony krem na twarz oraz balsam lub krem na szczególnie suche miejsca, na przykład dłonie.
  • Do bagażu podręcznego: włóż niewielkie opakowanie kremu, z którego wygodnie skorzystasz na swoim miejscu.
  • Podczas dłuższego lotu: nałóż krem ponownie, jeśli skóra zacznie być napięta lub sucha; pij też wodę zgodnie z pragnieniem.

Największą zaletą takiego planu jest to, że można go dopasować do długości podróży. Przy krótkim locie nałożenie kremu przed wejściem na pokład może wystarczyć. Podczas długiego rejsu warto mieć możliwość ponownej aplikacji, ale nie trzeba robić tego według sztywnego harmonogramu. Wskazówką jest to, jak czuje się skóra.

Jeśli używasz osobnego kremu do twarzy i do rąk, zabierz oba tylko wtedy, gdy rzeczywiście z nich korzystasz. Jeżeli jeden sprawdzony produkt odpowiada ci na twarzy i dłoniach, uproszczenie bagażu do jednego opakowania ma więcej sensu niż pakowanie dodatkowych kosmetyków „na wszelki wypadek”.

Jaki krem wybrać na lot?

Najpraktyczniejszy będzie krem, który już znasz i dobrze tolerujesz. Podróż nie jest dobrym momentem na testowanie produktu, jeśli twoja skóra łatwo reaguje podrażnieniem. Przy wyborze zwróć uwagę przede wszystkim na to, czy kosmetyk daje komfort na kilka godzin, a nie tylko przyjemne uczucie tuż po nałożeniu.

Formuły nawilżające mogą łączyć dwa rodzaje składników. Pierwsze wiążą wodę w skórze, a drugie — emolienty i składniki tworzące warstwę ochronną — pomagają ograniczać jej ucieczkę. Nie oznacza to, że trzeba zabierać osobne serum i krem. Dobrze dobrany krem może łączyć obie funkcje, co lepiej pasuje do ultraprostego planu.

Jeżeli na co dzień stosujesz lekkie serum nawilżające i krem, możesz użyć ich w zwykłej kolejności przed wyjściem na lotnisko. Na pokładzie do ponownej aplikacji zazwyczaj wygodniejszy będzie sam krem. Gdy skóra jest bardzo sucha, wybierz formułę, która pozostawia na niej wyczuwalną warstwę ochronną; gdy nie lubisz takiego odczucia, postaw na lżejszy produkt, po który chętnie sięgniesz ponownie.

Co robić, gdy skóra zacznie być napięta w trakcie lotu?

Najpierw sprawdź, czy potrzebujesz ponownie nałożyć krem na całej twarzy, czy tylko na suchych partiach. Często wystarczy niewielka ilość produktu na policzkach, wokół nosa lub na dłoniach. Przed dotykaniem twarzy zadbaj o czyste ręce. Jeśli nie masz jak tego zrobić, lepiej poczekać z aplikacją, niż nakładać kosmetyk brudnymi palcami.

Mgiełka może chwilowo dawać uczucie świeżości, ale nie zastępuje kremu ochronnego. Samo spryskanie twarzy wodą nie rozwiązuje problemu szybszej utraty wilgoci w suchym powietrzu. Jeśli lubisz używać mgiełki, potraktuj ją jako dodatek, a nie podstawę pielęgnacji w samolocie.

Podobnie jest z maską w płacie: można z niej skorzystać, lecz nie jest konieczna, by zadbać o skórę podczas lotu. Wymaga więcej miejsca w bagażu i uwagi na pokładzie, podczas gdy krem łatwiej nałożyć na wybrane, najbardziej suche obszary. Prostota planu polega na zabraniu tego, czego prawdopodobnie użyjesz.

Czy trzeba rezygnować z makijażu?

Nie. Jeśli jednak planujesz długi lot i wiesz, że skóra zwykle staje się w nim sucha, lżejszy makijaż albo rezygnacja z podkładu może ułatwić ponowne nałożenie kremu. To kwestia wygody, nie warunek skutecznej pielęgnacji. Krem na dłonie i inne odsłonięte suche miejsca możesz stosować niezależnie od tego, czy masz makijaż.

Gdy zależy ci na pełnym makijażu po przylocie, możesz wykonać go dopiero po lądowaniu. Wtedy podczas lotu łatwiej reagować na uczucie ściągnięcia skóry bez zastanawiania się, czy krem naruszy podkład. Przy krótkiej podróży, w której nie zamierzasz ponawiać aplikacji, zmiana codziennych przyzwyczajeń może w ogóle nie być potrzebna.

Picie wody pomaga, ale nie zastąpi pielęgnacji skóry

Woda jest dobrym wyborem do picia podczas lotu i pomaga zadbać o ogólne nawodnienie. Nie działa jednak jak krem nakładany na skórę: wypicie napoju nie tworzy na jej powierzchni warstwy ograniczającej utratę wilgoci. Dlatego najlepiej traktować picie wody i pielęgnację miejscową jako dwie różne, uzupełniające się czynności.

Jeśli zabierasz jedzenie na pokład, możesz wybrać owoce lub warzywa zamiast opierać przekąski wyłącznie na słonych produktach. Nie trzeba jednak układać specjalnej „diety na skórę” na czas lotu. Najprostszy plan pozostaje taki sam: przed podróżą nałóż krem, miej go pod ręką w samolocie i sięgnij po niego ponownie wtedy, gdy skóra tego potrzebuje.

Przeczytaj również: