Zawsze znajdzie się ktoś, kto to wszystko zniszczy…

Zawsze znajdzie się ktoś, kto to wszystko zniszczy…

Cmentarz taki jak wszystkie. Poniemiecki, więc zarośnięty krzakami i pełen wspomnień po żeliwnych krzyżach ukradzionych i wywiezionych do skupów złomu. Podobny do innych, więc dla większości nieciekawy, ale coś każe napisać mi jego historię.

 

Historię, której prawie nie znamy. Tylko nieco informacji o wiosce, do której należał. Koskajmy, leżące pomiędzy Gęsimi Górami a Skandawą. Fascynująca miejscowość, która po 1945 roku oparła się natłokowi cywilizacji i w której do końca jej istnienia nie było prądu;  nie potrzebowano radia i telewizji. A ludzie żyli w niej  jeszcze kilka lat temu.

W czasach krzyżackich był to majątek Prusa, który kolaborował z Krzyżakami. Po nim na przemian wioską władali przedstawiciele największych wschodniopruskich rodów szlacheckich: Rautterowie, Schlibenowie, Eulenburgowie. Na koniec, a było to na początku XIX wieku, wieś, już zdegradowana do roli folwarku,  dostała się Dönhoffom, którzy zawiadywali nią do 1945 roku. Dzisiaj nie ma tam nic z dawnych czasów. Żadnego domu i prawie żadnych ruin. Tylko drzewa. Liczące ponad 300 lat lipy i wierzby – takie, jak na polskim Mazowszu, gdzie przy mazurkach Szopena zobaczyć można było diabła Rokitę.  I cmentarz.

Okalające koskajmski cmentarz lipy są nieco młodsze. Mogą pamiętać to, co działo się 150 – 200 lat temu. Ale w pamięci swojej na pewno mają  pustkę idiotyzmu ludzkich pomyleńców. To nic wielkiego, że składam dzieje tego cmentarza ziarnko po ziarnku, że znalazłem trop do dziejów życia Francuza z kampanii napoleońskiej, który w Koskajmach na wieczność leży; że myślę czasami o matce z córką, które w pokrwawionych czasach powojennych pochowano gdzieś przy cmentarnym płocie… Zawsze znajdzie się ktoś, kto to wszystko zniszczy. I inteligentny inaczej rozkopie grób, bo ma pustkę w swojej głowie.

Podobno to nic wielkiego, bo tak jest na każdym cmentarzu, które zazwyczaj zamienia się na śmietniki. Ale ja za nic nie pozbędę się moralnego niepokoju…

Mariusz Kwiatkowski

 

Fot. Mariusz Kwiatkowski

Podobne artykuły
2Komentarz
    • Grzegorz
    • Dodano 1 listopada 2017

    A miejsce po części cmentarza żydowskiego który został zniszczony w 1938r. czy też nagrobki rosyjskich żołnierzy którzy polegli przy zdobywaniu obecnie polskich terenów nie zasługują na wspomnienia?

    Odpowiedz
    • zielonooka
    • Dodano 3 listopada 2017

    Wspominaj Grzegorzu wspominaj nikt Ci nie zabrania

    Odpowiedz
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *