Główna Wywiady Skrzywienie karykaturzysty. Rozmowa z Józefem Jabłońskim
5

Skrzywienie karykaturzysty. Rozmowa z Józefem Jabłońskim

Skrzywienie karykaturzysty. Rozmowa z Józefem Jabłońskim
0
5

– Nie wiem czy akurat trafiły się tutaj wszystkie najlepsze prace, ale z pewnością warto je zobaczyć, zastanowić się nad nimi i samemu wyrobić sobie opinię na jej temat – mówi Józef Jabłoński. O twórczości, jej początkach oraz wystawie, którą można oglądać w Powiatowym Domu Kultury, z jej autorem rozmawiała Monika Pacek.

 

– Od kiedy Pan tworzy? Jak to wszystko się zaczęło?

– W 1979 roku w dzienniku „Sztandar Młodych” zaczęły się pojawiać moje pierwsze rysunki w rubryce humoru. To był właśnie taki moment od którego faktycznie coś zaczęło się dziać. Natomiast 1980 roku podczas Ogólnopolskiej Wystawy Satyry w Legnicy moja pierwsza praca wypłynęła na szersze forum. Później Tygodnik Kulturalny zaprosił mnie do współpracy. Po tym wszystkim mogłem już sam decydować i wybierać czasopisma do których wysyłałem swoje prace. Jednak zanim to wszystko zaczęło wyglądać w ten sposób, tak prawdę mówiąc, trwała 10-letnia walka o to, żeby wystartować. Była kiedyś taka gazetka satyryczna „Karuzela” i właśnie do niej wysyłałem swoje rysunki, ale zwykle otrzymywałem odpowiedź: „kolegium redakcyjne nie zatwierdziło do druku”. Jednak w jednym z numerów zobaczyłem raz rysunek bardzo podobny do mojego. I wtedy pomyślałem sobie, że jestem już na właściwej drodze. Naszła mnie wtedy też inna myśl. Człowiek, który pełnił funkcję szefa działu graficznego w tej gazecie nigdy nie dał mi żadnej wskazówki, nie napisał do mnie co mógłbym poprawić w swoich rysunkach, żeby zaczęły się ukazywać. Za to skorzystał z mojego pomysłu troszeczkę go przerabiając. Podobna sytuacja zdarzyła się też później. Gdy utwierdziłem się w tym, że ktoś korzysta z moich pomysłów tylko lekko je przerabiając wiedziałem już, że jestem na właściwej drodze. No i potem wszystko się zaczęło. Przyszedł czas na publikacje w czasopismach i gazetach, wystawy w Polsce i za granicą. Tak to się właśnie kręci do dziś, gdy po raz kolejny mogę zaprezentować swoje rysunki.

– Gdzie szuka Pan inspiracji?

– Tak naprawdę to wszędzie. Czasami jest tak, że człowiek pomyśli o czymś, coś wpadnie do głowy, czy też coś zobaczy i to wystarczy. Inna sprawa to karykatura portretowa. Tu potrzebne, niezbędne wręcz są emocje. Gdy na kogoś patrzę i żywię do niego pewien stosunek, nie ważne: negatywny czy pozytywny, to karykatura idzie dobrze. Gorzej jeśli ktoś jest mi obojętny. Wtedy trudno coś narysować.

– Jaką tematykę najbardziej lubi Pan poruszać w swoich pracach?

– Nie mam raczej takiego swojego ulubionego obszaru. Robię tylko to, co uważam za słuszne, warte pokazania. Nie ograniczam się. Jak mi coś odpowiada to robię to, a jak nie to odkładam na później i czekam aż przyjdzie wena.

– Dlaczego zajął się Pan właśnie satyrą?

– Lubię karykaturę i to mnie w pewien sposób pociąga. Moja żona często mówiła, że nawet w moich malarskich obrazach widać jakieś takie skrzywienie karykaturzysty.

– Nad czym obecnie Pan pracuje?

– Oprócz karykatury zajmuję się również malarstwem. Natomiast w Mrągowie na Uniwersytecie Trzeciego Wieku prowadzę zajęcia plastyczne. No i tak to leci.

– Czy mógłby Pan powiedzieć kilka słów o swojej wystawie?

– Jest to pewien wycinek z całej mojej twórczości. Nie wiem czy akurat trafiły się tutaj wszystkie najlepsze prace, ale z pewnością warto je zobaczyć, zastanowić się nad nimi i samemu wyrobić sobie opinię na jej temat.

– Dziękuję za rozmowę.

Komentarze(5)

  1. Sztandar Młodych był organem prasowym Związku Młodzieży Socjalistycznej. W latach 1981-1990 był wydawany przez Federację Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej. W latach 1984-1985 redaktorem naczelnym pisma był Aleksander Kwaśniewski. Może Olek miał wpływ na pożyczone pomysły naszego lokalnego artysty?

  2. Pan od Plastyki z podstawówki na Asnyka:) Pamiętam, nawet nagrodę otrzymałem od Pana Jabłońskiego w jakimś konkursie plastycznym. Namalowałem Jasia idącego do szkoły a w chmurce pożar szkoły i podpisałem Marzenia Jasia;) I co przerwa musiałem jakieś ogłoszenie przypinać żeby zakryć swoje nazwisko bo praca wisiała na przeciwko pokoju Dyrektorki;)

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *