Główna Informacje Plebiscyt. Zagłosuj na swojego ulubionego wójta lub burmistrza
4

Plebiscyt. Zagłosuj na swojego ulubionego wójta lub burmistrza

Plebiscyt. Zagłosuj na swojego ulubionego wójta lub burmistrza
0
4

Ruszamy z plebiscytem na najpopularniejszego wójta i burmistrza powiatu kętrzyńskiego. Do wyboru czytelników pozostawiamy sześciu włodarzy miast i gmin. Który z nich uzyska najlepszy wynik od swoich wyborców, okaże się 1 września.

 

O zwycięstwie w plebiscycie zadecyduje suma głosów wysłanych SMS-ami. Wyniki plebiscytu będą aktualizowane co tydzień, w Tygodniku Kętrzyńskim oraz w naszym serwisie internetowym KetrzynNews.pl. Ostateczne wyniki plebiscytu zostaną ogłoszone 1 września.

Jak głosować?

Na początku SMS-a należy wpisać AT.WYB. a następnie numer kandydata, np. AT.WYB.1. SMS należy wysłać pod numer 71068. Cena jednego SMS-a to 1,23 zł brutto (z VAT). Usługę SMS obsługuje Eurokoncept, grupa Dotpay. Usługa dostępna jest u wszystkich operatorów: T-Mobile, Plus, Play, Orange. Regulamin plebiscytu znajduje się tutaj. Link do regulaminu usług SMS znajduje się tutaj. Link do reklamacji usług SMS znajduje się tutaj. Właścicielem serwisu jest Studio N. z siedzibą w Kętrzynie przy ul. Traugutta 7.

Kandydaci

Franciszek ANDRUSZKIEWICZ (wójt gminy Srokowo). Aby oddać głos na Franciszka Andruszkiewicza, wyślij SMS o treści AT.WYB.1 na numer 71068

Paweł BOBROWSKI (wójt gminy Kętrzyn). Aby oddać głos na Pawła Bobrowskiego, wyślij SMS o treści AT.WYB.2 na numer 71068

Krzysztof HEĆMAN (burmistrz Kętrzyna). Aby oddać głos na Krzysztofa Hećmana, wyślij SMS o treści AT.WYB.3 na numer 71068

Marek JANISZEWSKI (burmistrz Reszla). Aby oddać głos na Marka Janiszewskiego, wyślij SMS o treści AT.WYB.4 na numer 71068

Ryszard KOZYRA (wójt gminy Barciany). Aby oddać głos na Ryszarda Kozyrę, wyślij SMS o treści AT.WYB.5 na numer 71068

Ryszard OSTROWSKI (burmistrz Korsz). Aby oddać głos na Ryszarda Ostrowskiego, wyślij SMS o treści AT.WYB.6 na numer 71068

Komentarze(4)

  1. Tymczasem w gabinecie menadżera powiatowego. Na talerzu leżała resztka wczorajszego arbuza. Wokół latały muszki owocówki. – Eh, pomyślał menadżer, w korpo kupowaliśmy specjalne pułapki na te muszki i było po problemie, a w tym samorządzie to nawet tego nie umieją rozwiązać … ciągle ograniczenia budżetowe … Z zamyślenia wyrwał go sygnał telefonu. – O, zielony … to wicepajac – uśmiechnął się do siebie menadżer.
    Po chwili wicepajac był już w gabinecie menadżera. Ten zmierzył go od stóp go głów. – Jezu, w co on się znowu ubrał – pomyślał menadżer. Ta marynarka jak u tego długiego z Gangu Olsena, do tego za ciasna. Duńska kratka – zachichotał menadżer.
    – Mam pomysł, panie menadżerze – rzucił niedbale wicepajac.
    – Po twoim ostatnim pomyśle, żeby Spienionego wysłać jako fotografa do Warszawy nie mamy absolutorium – z uśmiechem spojrzał na wicepajaca świdrującym wzrokiem menadżer.
    – Myślałem, że Godzinka zagłosuje – nie dokończył.
    – Myślałeś, myślałeś, ty ciągle z tym swoim telefonem razem myślicie i gówno z tego wychodzi – zabełkotał w swoim stylu menadżer.
    Wicepajac chyba nie dosłyszał, bo tokował zadowolony ze swojego planu oszukania Jedenasteczki.
    – Mieliśmy sesję zrobić jutro, ale myślę że lepiej jak ją zrobimy pojutrze, bo wtedy mija miesiąc od ich wniosku o odwołanie pana menedżera – nadawał jak ruski karabin maszynowy wicepajac.
    – Chcesz, żeby mnie odwołali, durniu? – nie wytrzymał menadżer.
    – Nie zrobią tego. Nie będą wiedzieli, że powinni to wprowadzić do porządku, bo nie wiedzą czy się zgodzimy. Pewnie też nie mają przygotowanej uchwały, bo chcą to zrobić w przyszłym tygodniu. Ale wtedy już będzie za późno. Ważniak wojewódzki ją uchyli – oczy mu się poszerzyły. Twarz rozjaśniła w szerokim uśmiechu.
    Menadżer zamyślił się. Nie rozumiał tych zawiłości samorządowych. Nie chciał po raz kolejny w ten upał jechać do ważniaka i czekać tam w przedpokojach kolejne dwie godziny i patrzeć na nie, jak znad pękatej skórzanej teczki z korespondencją rozmawia z nim przez zęby. – On się z nią nie rozstaje – uśmiechnął się do swoich myśli menadżer. – Po kiego grzyba on to wszystko czyta?
    – Dzwoń do Wiśni i zmieniaj. Ale jeśli to nie wypali, pójdziesz na miesiąc do piwnicy, a wiesz, że tam zasięgu nie ma? – uśmiechnął się „z ząbkami” do wicepajaca menadżer.
    Wicepajaca już nie było w gabinecie. Słychać było jak głośno ustawia sekretarkę. Kolejna muszka owocówka chodziła po arbuzie. Machnął ręką. Poczuł, że coś chodzi mu po głowie. Zamachał nerwowo rękami. – Jezu, czy one nie roznoszą jakichś wstrętnych choróbsk? – trącił przy okazji dzbanek z wodą z cytryną. Dzbanek przewrócił się, a resztki wody wylały na papiery leżące na biurku.
    (*wszelkie podobieństwo do osób i sytuacji z rzeczywistości jest nieplanowane i zupełnie przypadkowe)

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *