Główna Kętrzyn Piesza potrącona na pasach! Wypadek na ulicy Mazowieckiej w Kętrzynie

Piesza potrącona na pasach! Wypadek na ulicy Mazowieckiej w Kętrzynie

Piesza potrącona na pasach! Wypadek na ulicy Mazowieckiej w Kętrzynie
0
38

29-letnia kobieta trafiła do szpitala po potrąceniu na przejściu dla pieszych, do którego doszło w sobotę, 6 stycznia, na ulicy Mazowieckiej w Kętrzynie. Policjanci sprawdzają wszelkie okoliczności tego zdarzenia.

 

Do zdarzenia doszło około godziny 19. Z dotychczasowych ustaleń policjantów wynika, że 48-letni mężczyzna, kierujący samochodem marki Renault, nie ustąpił pierwszeństwa pieszej na oznakowanym przejściu dla pieszych. 29-latka z obrażeniami ciała została przewieziona do szpitala na obserwację. Kierowca był trzeźwy.

Przypominamy kierowcom, że znak D-6 „Przejście dla pieszych”, jest nie tylko informacją dla kierowcy o tym, że dojeżdża do przejścia. Znak ten także zobowiązuje kierowcę do zwolnienia i zachowania szczególnej ostrożności. Szczególnie ostrożność tą należy zachować na przejściach, które są słabo oświetlone lub też, które znajdują się w rejonach skrzyżowań dróg. Zachować ostrożność muszą też piesi, którzy mają pierwszeństwo przed pojazdami na przejściach, ale w miejscach innych niż wyznaczone muszą ustąpić pierwszeństwa pojazdom. Piesi powinni wziąć również pod uwagę panujące na drodze warunki i do nich dostosować swoje zachowanie. Przy śliskiej nawierzchni kierowcy może być trudno zahamować, a może też on z różnych względów nie dostrzec pieszego, który już zdążył wejść na przejście.

Źródło: KPP Kętrzyn

 

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Komentarze(38)

  1. „a może też on z różnych względów nie dostrzec pieszego, który już zdążył wejść na przejście.” Co za idiotyczne sformułowanie? Jak to nie dostrzec? Albo jest przejście, oświetlone, oznakowane i bezpieczne albo nie

    1. Już sama Policja się asekuruje, bo po zmianie oświetlenia jest ciemno w Kętrzynie jak w d…. . Ten, który podjął decyzję o zmianie oświetlenia powinien sam beknąć. Nie widać tu oszczędności, a same koszty (ciągłe, kosztowne doświetlananie przejść dla pieszych) w tym społeczne (wypadki, stłuczki itp.).

  2. Jak to nazwać,kiedy droga nad jeziorkiem droga jest wąska a przy krawężniku stoją kałuże.Jedzie taki pan kierowca,który stara się wyprzedzić samochód,traf chciał,że chodnikiem przechodził męższczyzna z wózkiem.Pisać dalej …?!

  3. Drogówka po raz kolejny pokazuje swoją niekompetencję w zakresie BRD. Hećman ponosi odpowiedzialność za sprowadzenie zagrożenia bezpieczeństwa publicznego poprzez zaciemnienie ulic. Niedziółka wraz z Hećmanem lansując wpuszczenie tranzytu na trasę 592 Kętrzyn-Giżycko przyczynią się do dalszego spadku poziomu bezpieczeństwa ruchu na ul. Mazowieckiej.

    1. Pan M. ma pełną rację. Niekompetencja goni niekompetencję. Oni jeszcze śmią twierdzić, że działają dla naszego dobra. Dobrze, że już na jesieni wybory i trzeba będzie ich obu pogonić.

      1. Moim zdaniem, oni często działają wbrew interesowi publicznemu, który mają reprezentować. W interesie publicznym nie leży bowiem zysk podmiotów zewnętrznych realizowany kosztem interesu publicznego – a do tego sprowadza się wymiana oświetlenia ulicznego lub kwaterowanie pracowników Philipsa w szkolnym internacie.

  4. Po raz tysięczny powtarzam: w Kętrzynie jest ciemno jak w du… U ciemnoskórego. Najciemniejsze miasteczko w Rzeczypospolitej Polskiej. Jak nie zmienicie oświetlenia to na nic apele do pieszych i kierowców. A najlepsze jest to, że po modernizacji oświetlenia na tzw. „lepsze” jest tak widno, że trzeba jeszcze doświetlać przejścia dla pieszych

    1. Powtarzasz, ale chyba nie wyciągasz wniosków. Oświetlenie samo się nie wymieniło, więc jojczenie bez wskazywania winnego problemu jest pozbawione pierwiastka logiki.

      1. To nie jest jojczenie tylko i wyłącznie opinia. Jaka jest logika w ciągłym wskazywaniu winnego? Jak go wskażesz, to będziesz miał(a) sadomasochistyczną satysfakcję? A jeżeli tak, to czy to rozwiąże problem?

        1. Winny musi być wskazywany aż do dnia wyborów. W przeciwnym razie osoby które nie widzą związku podobnie jak Ty, kolejny raz zagłosują na Hećmana. Ba, sam Hećman może wykorzystać sytuację, i przed wyborami grzmieć i grozić palcem, że nie może być w Kętrzynie takiego słabego oświetlenia. I bystry elektorat powie – no tak, burmistrz ma rację, takich rozsądnych ludzi nam potrzeba. I znów pan Hećman wygra wybory w pierwszej turze. Tego oczekujesz?

  5. Wcześniej nie widziałam problemu, dopiero jak wsiadłam sama za kółko zobaczyłam o co biega…a instruktor mówił, żeby późnym wieczorkiem sobie poćwiczyć, bo pusto – tyle, że ciemno jak w czarnej d….strach się bać.
    Ciekawe ile jeszcze musi być takich przypadków jak ten, żeby zmienić oświetlenie?
    Korzystając z okazji pozdrawiam doświadczonych kierowców, lecz bardzo nerwowych. Zapewne każdy z was po odebraniu prawka od razu jeździł jak Kubica i nikogo nie przyblokował. Mnie akurat jakieś tam trąbienie nie rusza, ale są tacy co mogą się niepotrzebnie zdenerwować i zrobić sobie i komuś krzywdę. Szanujmy się, naprawdę.

  6. Jeśli pamięć mnie nie myli, to już kilka lat temu Rypina pisał, żeby – w kontekście oświetlenia ulicznego- nie leczyć kaca klinem. Reszta bezradnych zapewne rysowała palcem kółka na czole czytając ten tekst, ale znów okazało się że to RYPINA MIAŁ RACJĘ.

    1. Zgadza się. Reszta radnych potrafi tylko bezmyślnie machać rękami w górę i klepać bezsensowne pomysły Hećmana. Zgodzić się też należy z AVC.

  7. Wszystko się zgadza, ale problem nie dotyczy tylko radnych miejskich. Generalnie poza radnym Rypiną błyszczącym wiedzą z zakresu transportu i drogownictwa na tle kętrzyńskich decydentów jak diament, generalnie nikt nie potrafi podjąć rozsądnej decyzji. Niemal wszystko jest zrobione źle i w sprzeczności z obowiązującym prawem .Starostwo które Pan redaktorze Majchrzak tak chwali, poziomem niekompetencji i sprawnością w pieprzeniu sztuki nie odbiega specjalnie od poziomu niewiedzy ignorantów miejskich i marszałkowskich.

  8. Jestem kierowcą i potwierdzam fakt że oświetlenie miasta, co szczególnie widać tuz po zapadnięciu zmroku, jest masakryczne. Dodatkowe doświetlenie przejść także o zmroku nie poprawiło bezpieczeństwa pieszych, szczególnie gdy pieszy wchodzi na pasy w ciemniejszym ubraniu, a z przeciwka świecą światła innego pojazdu, to kierowca nie ma szans dostrzec pieszego. Owszem przed przejściem kierowca musi zachować szczególną ostrożność, lecz na ulicy Sikorskiego pasy są co 50 metrów wiec ta szczególna ostrożność rozciąga się na całą ulicą, co daje efekt taki iż nie ma szczególności i pozostaje ciągły ruch. Uważam że świadomość pieszych musi znacznie wzrosnąć i to piesi powinni zachowywać szczególną ostrożność przechodząc przez jezdnię. Jestem także pieszym ale stosuję wyuczoną zasadę „popatrz w lewo, w prawo i jeszcze raz w lewo”, a także nie korzystam w tym czasie z telefonu komórkowego. Pieszy powinien zachowywać znacznie większą ostrożność, bo pierwszeństwo na pasach nie zwalnia nas z myślenia.

    1. Przedstawiasz punkt widzenia typowy dla sposobu myślenia powszechnego na wschód od Bugu, gdzie pieszy jest traktowany jak intruz w przestrzeni miejskiej. W dodatku intruz stanowiący zagrożenie. To bzdura. Zagrożeniem są kierowcy nieumiejący jeździć po mieście. Nie słyszałem o śmiertelnych potrąceniach kierowców przez pieszych, natomiast pieszych przez samochody – owszem. Pasy dają bezwzględne pierwszeństwo pieszym i pora to zrozumieć. Co ciekawe, ludzie z przyrośniętymi tyłkami do foteli samochodowych potrafią zrozumieć co oznacza droga z pierwszeństwem przejazdu i jak zachować się na skrzyżowaniu z taką drogą. Wiedzą o konieczności bezwarunkowego ustępowania pierwszeństwa pojazdom poruszającym się taką drogą. Nikt nie mówi że pojazd jadący drogą nadrzędną raptownie wtargnał na skrzyżowanie. Ma pierwszeństwo i z niego korzysta. W przypadku skrzyżowania podporządkowanego z nadrzędną drogą dla pieszych (oznakowane przejście) zaczyna się kretyńska polemika: że zbyt duża liczba przejść, że ciężko zachować ostrożność, zahamować itp. No więc jeżeli ktoś nie potrafi prowadzić samochodu w warunkach miejskich, to nie powinien być kierowcą. To kierowca a nie pieszy jest osobą przeszkoloną co potwierdza jego prawo jazdy. Pieszy ma natomiast prawo być roztargnionym, niewidomym, albo niesłyszącym, a kierowca ma to przewidzieć. I kierowcy w bardziej cywilizowanych częściach świata to potrafią. Polscy kierowacze – ciągle nie.

      1. Kolego zrób prawo jazdy i przejedz sie przez nasze miasto to zrozumiesz o czym jest mowa. Jak wspomniałam jestem i pieszą i kierowcą. Pojedz do Brytoli to zobaczysz jak tam, daleko na zachód od Bugu, jest traktowany pieszy. Podejście tamtejszych kierowców skutkuje że mało kto podczas przechodzenia po pasach nie używa komórki bo w głowie ma ostrożność. Pieszy nie ma tam pierwszeństwa na pasach, choć może np. przejść przez przejście na czerwonym świetle i nie jest to wykroczenie, może to jest patologia ale zobacz jakie bezpieczne dla pieszego wł za myślenie podczas przechodzenia przez jezdnię!
        Ty przedstawiasz punkt widzenia teoretyka gdzie praktyka wskazuje najczęściej odwrotnie. Nie popieram naszych kierowców którzy łamią prawo tylko stwierdzam jaki problem im stworzono czyli złe oświetlenie, ale w zbiegu z zamyślonym (lub zapatrzonym w smartphonie) pieszym traktującym pierwszeństwo jako przywilej to on zostaje potrącony na pasach. I to jest patologia gdzie obowiązujące prawo i polskie podejście „to mi się należy” powoduje utratę zdrowia lub życia a obie strony na pewno nie uczyniły tego specjalnie, lecz bezmyślnie.

        1. Och, polskie drogi aż kipią od nienawiści wyrażanej słowem, gestem, lub czynem, więc o nieintencjonalności prowokacyjnych zachowań bym raczej nie mówił. W krajach – powiedzmy umownie – celtyckich, rzeczywiście obowiązuje dosyć liberalne podejście do sprawy przechodzenia na czerwonym świetle. Z moim wrodzonym konserwatyzmem ciężko mi to zaakceptować, ale tam po prostu tak jest, a mimo tego pieszych w takiej Francji czy Wielkiej Brytanii ginie w rok tyle, co w Polsce w kilka długich weekendów… W krajach germańskich jest już inna mentalność i od Norwegii, poprzez Danię i Niemcy – po Szwajcarię, zasada ograniczonego zaufania w zasadzie nie obowiązuje (uwielbiam ich za tę wrodzoną zero-jedynkowość ). Zielone to jazda, pierwszeństwo to pierwszeństwo, czerwone dla pieszych – to stoimy nawet o 2 w nocy przed pustą jezdnią. To nie teoria, to szacunek dla porządku, innych ludzi i samego siebie. Taki też przedstawiam punkt widzenia. Punkt będący wypadkową zwykłej ludzkiej odpowiedzialności, doświadczenia w organizacji ruchu i doświadczenia bezpośrednio za kierownicą ( kat B od 1992 roku, kat A od 1995 roku, C+E od 1997 roku, D od 2000 roku ). W odniesieniu do sytuacji w Kętrzynie, oczywiście karygodną jest indolencja służb zajmujących się statutowo BRD, a także wynikająca z niekompetencji władz miasta sytuacja z oświetleniem ulicznym. Przypominam: od ulic w miastach oczekujemy innego standardu w zakresie oświetlenia, niż od dróg pomiędzy miejscowościami – chociażby z obowiązku używania innego rodzaju świateł czołowych pojazdu. Dlatego w tych przypadkach gdzie dochodzi do zdarzenia drogowego po zmroku, za pierwszą przyczynę powinno być wskazywane sprowadzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez administratora drogi. Przeraża mnie poziom tego systemowego skretynienia i dlatego pozwoliłem sobie napisać we wcześniejszym komentarzu, że przez pryzmat podejmowanych inicjatyw postrzegam radnego Rypinę jako ten diament błyszczący na tle błota rodem ze wsi Taplary, materializującego się pod postacią niekompetencji wszystkich urzędów i instytucji odpowiedzialnych za drogi w Kętrzynie. Panie Radny Rypina, pisząc w takim tonie o inwestycjach drogowych miasta, powiatu, lub województwa, ma Pan całkowitą rację i moralne prawo nazywać rzeczy po imieniu.

      2. @PAN M. Przedstawiasz typowe PRL-owskie podejście należy mi sie to biorę ile wlezie choćbym miał stac w kolejce całe życie, nachapie do pełna. Skoro stawiasz przypuszczalne tezy to powiedz czy potracona osoba była niewidoma, niesłysząca, zakochana, roztargniona? Przejście dla pieszych to jest przejście przez jezdnię, nie jest skrzyżowaniem z chodnikiem z pierwszeństwem! Spójrz na skutki i wypośrodkuj odpowiedzialność za ten stan.

        1. Panie Szanowny. Moje sympatie dalekie są od PRL-u i PRL-owskiego „chapania”. Dlaczego? Bo może staram się nie rozmywać imperatywów w odcieniach szarości. Mam konserwatywne poglądy, a zatem i podejście do spraw związanych z obowiązkiem, przywijejem, oraz prawem do czegoś. Czarno – biały system wartości wyklucza bowiem relatywizm i roszczeniową postawę, więc spokojna głowa. Nie chapałem, nie chapię i chapać nie będę. Z drugiej strony to podejście uniemożliwia mi akceptację bezrefleksyjnego rozjeżdżania pieszych na polskich drogach. Pośrodkowanie – czyli dążenie do szarości, to daleka mi logika lewicowego pseudohumanizmu. Nie kupuję go. Porównanie przejścia dla pieszych do skrzyżowania z drogą z pierwszeństwem, miało na celu uzmysłowienie niektórym faktu niepodlegającego dyskusji pierwszeństwa. Jeśli jednak mamy iść w kierunku formalizmu czy legalizmu – proszę bardzo, pierwszeństwo pieszego na oznakowanym przejściu przez jezdnię poprę ustawą Prawo o Ruchu Drogowym, a w kwestiach spornych lub nieuregulowanych zapisami Konwencji Wiedeńskiej. Nie twierdzę że osoba przechodząca przez jezdnię była zakochana lub roztargniona, ale że taka osoba ma prawo poruszać się w przestrzeni publicznej miasta. Szczęśliwie na bycie pieszym nie potrzeba uprawnień ani zaświadczeń lekarskich, natomiast na prowadzenie pojazdu silnikowego – ciągle tak. Jeżeli chodzi o odpowiedzialność za ten stan – no cóż, w moim przekonaniu współodpowiedzialnym jest administrator drogi. Tak, to kierowca ma uważać – zwłaszcza w obszarze zabudowanym – na „osoby zakochane lub roztargnione”, ale administrator nie ma prawa dokonywać sabotażu ruchu drogowego poprzez wadliwe oznakowanie, czy źle działające oświetlenie drogi. Formalnie takie działanie umyślne lub nieumyślne (niekompetencja o której grzmi Radny Rypina) też jest sklasyfikowane (ubezpieczam się na wypadek Pańskiego dyżurnego formalizmu i legalizmu). Jeśli działanie takie lub zaniechanie właściwych działań przynosi skutek (np. wypadek) może zostać uznane za przestępstwo drogowe. Tak, tak. To nie je bajka. Nawiasem mówiąc chętnie bym się z wami drodzy urzędnicy lokalni zabawił, ale spokojnie; choroba nie mam na to czasu. 🙂

          1. Jednakże masz Pan czas na wylewanie swoich przemyśleń na każdy zamieszczony tu artykuł. Prawko może Pan i posiadasz ale z praktyką ostatnio, czuć wyraznie ze sa jakieś znaczne braki. Sadzac po Pana komentarzach w kwestii zlego oswietlenia, z czym sie zgadzam bo takze jestem uczestnikiem ruchu drogowego, nie moge sie zgodzic w pełni z opinią że za ten i inne opisywane tu przypsdki odpowiadaja tylko kierowcy. Niestety nasi piesi częstokroć wchodzą na pasy jak do sklepu mam wrazenie ze nie dbaja o swoje bezpieczenswo. Kazdy kierowca miał taki przypadek jeżdżąc wieczorem po mieście ze zobaczył pieszego w ostatnim momencie wchodzacego na przejście z premedytacją pomimo ruchu ciągu pojazdów wymuszając wręcz zatrzymanie pojazdu. Naszczescie kierowcy sa czasem pieszym i to chyba ci rozsądni piesi ktorzy staraja sie zlapac kontakt wzrokowy z drugim uczestnikiem ruchu drogowego. Pan natomiast wyraznie co do zasady nie zgadzasz się Pan z nikim i zawsze masz Pan swoje najlepsze często umyslnie odwrotne poglądy. Jedyne Pana guru to Pan Radny R. Podejrzenie zes mim Pan jest było tu calkiem, calkiem sluszne. Klub „Wujek dobra rada” żalóżcie dla roztargnionych i zakochanych bez uprawnie i urzędników bez wyobraźni. Przysłuzycie się zarówno urzednikom, kierowcom jak i pieszym. Życzę powrotu do zdrowia. Mamy nowego ministra na pewno pomoże.

          2. Pracy mam niestety sporo, dlatego nie bardzo mam czas na zrobienie „w balona” ignorantów z miasta odpowiadających za drogi. A że piszę sporo komentarzy (Zbyszka chyba nigdy nie przebiję)? No piszę. Nie każdy pracuje łopatą (od razu wyjaśniam, że nie oceniam ludzi po tym jaką pracę wykonują, ale jak ją wykonują). Powtarzalna praca za biurkiem – czasem i w domu (w sumie nudniejsza niż z łopatą) daje czas na komentowanie, ale spokojnie , w weekend chyba na tydzień lub dwa wyjadę do Niemiec, więc odpoczniesz od moich komentarzy. 🙂 Może w tym czasie posiądziesz umiejętność czytania ze zrozumieniem i zauważysz, że konkretnie w szczególnych warunkach drogowych panujących w Kętrzynie po zmroku, nie oskarżam kierowców, ale administratorów ulic w mieście. Nie bez przyczyny pisałem o umyślnym lub nieumyślnym przestępstwie drogowym. Radny Rypina? Tak, daj Boże więcej takich Radnych. Szanuję tego człowieka i nie mam problemu tego wyrazić. Pozdrawiam.

          3. Pisz tak dalej mądralo drogowy, to długo miejsca na tej Bałtyckiej nie zagrzejesz i polecisz tam z kąd przyszłeś. Tam też wszystko wiesz najlepiej? Pewni ludzie mają jeszcze całkiem duże wpływy. Nie straszę. Grzecznie informuję. I wogóle jakich ignorantów z miasta masz na myśli?

          4. A przykładowo tych, którzy przyklepali ulicę Królowej Jadwigi w oderwaniu od obowiązujących przepisów. Źle wykonaną przebudowę wykazała ekspertyza przeprowadzona na zlecenie powiatowego inspektora budownictwa po złożonej skardze. Ulicę trzeba było korygować w planie. Chcecie powtórki na pozostałych przebudowanych ulicach? Też nie straszę. Stwierdzam tylko waszą niekompetencję. 🙂 I grzecznie polecam używanie słownika.

  9. Jeśli „nie oskarżasz kierowców, ale administratorów ulic w mieście.” jak rozumieć Twoje słowa: „Pasy dają bezwzględne pierwszeństwo pieszym i pora to zrozumieć”, „skrzyżowanie podporządkowane z nadrzędną drogą dla pieszych (oznakowane przejście)”, „pierwszeństwo pieszego na oznakowanym przejściu przez jezdnię poprę ustawą”, „to kierowca ma uważać – zwłaszcza w obszarze zabudowanym”. Jest wiele innych Pańskich sformułowań krore świadczą jednak o tym ze to kierowcy są odpowiedzialni za potrącenie pieszych na pasach. Wedlug mnie nie ma Pan racji. Przez takie stanowiska piesi traktują pasy jako przywilej pierwszeństwa i przestają zachować ostrożność do jakiej sa równie jak kierowcy zobowiązani. My Polacy mamy tendencje do postaw roszczeniowych jednak w tym wypadku zdrowie i rozsądek winno być nadrzędne ale refleksje przychodzą niestety dopiero po ustąpieniu bólu.

    1. Przywilej pierwszeństwa który nie daje pierwszeństwa, to żaden przywilej. Pisze Pan o roszczeniowej postawie Polaków? Zgoda, ale ta tendencja nie dotyczy Warmii i Mazur. Czasami odnoszę wrażenie, że miejscowa społeczność lokalna wręcz nie potrafi zadbać o swój elementarny, dobrze pojęty interes. W moim przekonaniu potwierdza to chociażby fakt tolerowania obecnego burmistrza. Zaciemnił miasto jak na bombardowanie, ale „tutersi” są i tak szczęśliwi, bo przecież mógł całkiem wyłączyć. Podwyżki podatków? I znów konkluzja że mogło być drożej i gorzej. To jest równie szkodliwa postawa. Jeśli chodzi o pierwszeństwo na oznakowanym przejściu dla pieszych, należy się ono pieszemu jak psu kość. To nie roszczenie. To korzystanie z przysługującego prawa. I dochodzimy do sprawy odpowiedzialności. Tu konsekwentnie dalej oskarżam kierowaczy ( żeby nie obrazić kierowców) ignorujących prawa niechronionych uczestników ruchu. Jest jedno ale: w normalnych warunkach. Pisałem: w warunkach panujących po zmroku w Kętrzynie, winą obarczam administratora drogi. Panie Drogi, na chłopski rozum: jeżeli samochód który z 30km/h hamując awaryjnie staje praktycznie w miejscu, gdzieś sunie kilkanaście metrów i uderza i inne auto bo na drodze był niewidoczny olej, to jako winnego wskaże Pan kierowcę? Bo ja nie. Jeżeli kierowca wjedzie na otwarty przejazd kolejowy, z którego zmiecie go lokomotywa, to również nie będzie wina kierowcy, lecz przykładowo dróżnika, dyżurnego ruchu który nie przekazał stosownej informacji, dróżnikowi, etc. Jeśli sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu działa wadliwie i wyświetla dla wszystkich kierunków jednocześnie sygnał zielony, to winnym wypadku będzie zarządca infrastruktury. Jeżeli więc latarnie uliczne w mieście oświetlają ulicę w sposób utrudniający dostrzeżenie pieszego, bo zastosowano LED oświetlający punktowo przez co kierowca naprzemiennie jest bądź to oślepiany, bądź to wpada w mrok nie dając szansy na adaptację swoim oczom, to możemy mówić o sabotażu bezpieczeństwa ruchu, takim samym jak wylanie czarnego „przepracowanego” oleju na czarny asfalt, jak umyślne lub nieumyślne ustawienie znaków w sposób wprowadzający w błąd, etc., etc., etc.

  10. a 29-latka, która weszła na nieoświetlone przejście przez jezdnię była trzeźwa? Bo jej zachowanie świadczy raczej o nieświadomości z ewentualnego zagrożenia.

    1. O raaany… Jako piesza nie musiała być trzeźwa ani świadoma zagrożenia. Świadomym obecności zagrożenia powinien być kierujący pojazdem, a administrator drogi winien mieć świadomość, że sprowadził swoją niekompetencją i niewiedzą zagrożenie bezpieczeństwa ruchu i może (a moim zdaniem powinien) być oskarżony o popełnienie przestępstwa drogowego. Wszystko.

  11. Niby wszyscy piszecie to samo i o tym samy, ale najbardziej rzeczowe są wpisy Pana M. Widać, że zna się na rzeczy i co niektórych jego wiedza chyba przytłacza, stąd próba ataku na jego osobę. Warto poczytać jego wpisy na spokojnie i ze zrozumieniem. Wiele można się nauczyć i zrozumieć. W końcu Kętrzyn, to miasto a nie wioska, gdzie należy zakładać odblaski. Piesi powinni być uprzywilejowani w mieście, gdyż są najbardziej „ekologiczni” dla struktury miasta, a winny zaciemnienia miasta powinien być rozliczony podczas najbliższych wyborów. Pozdrawiam

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *