Główna Kultura Malarstwo to moje życie – rozmowa z Oksaną Hopyak-Fitą
2

Malarstwo to moje życie – rozmowa z Oksaną Hopyak-Fitą

Malarstwo to moje życie – rozmowa z Oksaną Hopyak-Fitą
0
2

„Na dobry nastrój” to tytuł wystawy Oksany Hopyak-Fity, którą można obejrzeć w Powiatowym Domu Kultury w Kętrzynie. Malarka jest absolwentką lwowskiej Akademii Drukarstwa oraz członkiem Stowarzyszenia Plastyków „Arte” we Lwowie. Przez 7 lat współpracowała z magazynem dla dzieci „Zerniatko”, dla którego tworzyła ilustracje. Tworzy również ilustarcje do książek dla dzieci. Prace artystki znajdują się w prywatnych kolekcjach i galeriach za granicą oraz na Ukrainie.

 

– To nie pierwsza Pani wizyta w Kętrzynie. Czy chętnie Pani tutaj wraca?
– Bardzo chętnie. Są tu bardzo mili ludzie i jest mi bardzo miło, że mnie zapraszają. To już moja trzecia wystawa w Kętrzynie. Pierwszą organizowali Państwo Hanna i Stanisław Tarasewicz, drugą Ewa Maksymowicz.
– Swoje pierwsze obrazy prezentowała Pani w wieku 4-5 lat. To naprawdę niesamowite. Czy pamięta Pani coś z tego okresu?
– Rzeczywiście, w pierwszych wystawach uczestniczyłam mając około 4-5 lat. Uczyłam się wtedy w pracowni artystycznej działającej przy ośrodku kultury. Rysować zaczęłam już w wieku 2 lat, może trochę wcześniej. Na początku malowałam na ścianach w domu, pierwsze prace znalazły się na ścianie pod stołem. Najbardziej lubiłam rysować zwierzęta i kwiaty. Wkrótce rodzice zrobili remont, a mnie wysłano do Studia Rysunku działającego właśnie przy ośrodku kultury. Obrazy, które tam namalowałam, a miałam około 4-5 lat, były wystawiane na terenie całej Ukrainy, a nawet w Rosji, w Moskwie.
– Czy uważa się Pani za cudowne dziecko malarstwa?
– Sama nie wiem. Zawsze patrzę bardzo krytycznie na swoje prace. I za każdym razem uważam, że mogłam coś zrobić lepiej. Wiecznie mam wrażenie, że nie zrobiłam czegoś najlepiej jak mogłam.
– Czym właściwie jest dla Pani sztuka? Dlaczego Pani maluje?
– Nie myślę o sobie bez malowania. Mogę zajmować się wieloma sprawami, mogę zrobić ręcznie cokolwiek: szyć ubrania dla siebie i dzieci, gotować i tym podobne. To jednak tylko hobby, a malarstwo to moje życie.
– Od kilku lat tworzy Pani również ilustrację do książek dla dzieci. Jak się Pani czuje będąc częścią dziecięcego świata fantazji?
– Stworzyłam wiele ilustracji do książeczek dla diaspory ukraińskiej w Kanadzie. Przez 7 lat współpracowałam z magazynem dla dzieci „Zerniatko”, tworzyłam również strony tytułowe do książek dla dzieci. Z pewnością moje prace oddziałują na wyobraźnie dzieci, są częścią ich świata. To bardzo miłe uczucie. Muszę przyznać, że łatwiej było mi tworzyć ilustracje dla najmłodszych, gdy już sama miałam dzieci. Wiele ilustracji stworzyłam z myślą o nich.
– Czy któreś z Pani dzieci odziedziczyło talent malarski?
– Moja córeczka. Ma dopiero 12 lat, a już brała udział w wielu różnych wystawach dla dzieci. Podczas jednej z nich w Paryżu sprzedała nawet swoje dwie prace. Była z siebie bardzo dumna. Część z tych pieniędzy przeznaczyła na zakupy dla żołnierzy. W tamtym okresie właśnie zaczęła się u nas wojna.
– Jak radzą sobie Państwo w tym ciężkim okresie?
– Zachód Ukrainy, Lwów to jest centrum kultury naszego kraju i tu nic się nie zmieniło. Turyści nadal przyjeżdżają, artyści działają. Wszystko jest bez zmian. Natomiast ciężka sytuacja panuje na wschodzie. Ukraina jest duża i kochamy ją taką jaka jest. Serce bardzo boli za ten wschód, za to co tam się dzieje.
– Uważa Pani, że obraz obnaża duszę artysty? Czy można użyć takiego sformułowania?
– Obraz pokazuje nastrój artysty w momencie w którym go tworzy. Nie wiem czy pokazuje jego duszę. Prace mogą być bardzo różne. Ja maluję najwięcej prac pozytywnych, ponieważ nie lubię przekazywać złych rzeczy, negatywnych emocji. One są same z siebie i nie chce ich dodatkowo wywoływać swoją twórczością. Lubię, gdy moje prace wprawiają w pozytywny nastrój.
– Rozumiem, że stąd tytuł Pani dzisiejszej wystawy, „Na dobry nastrój”?
– Tak. To jest cel mojego malarstwa. By ludzi wprawiać w dobry nastrój.
– Jaką tematykę najchętniej porusza Pani w swoich pracach?
-To zależy od wielu czynników. Staram się łapać myśl, która przychodzi mi do głowy w określonym momencie i ją rozwijać. Natomiast ilustracje dla dzieci są to oczywiście prace na zamówienie, więc temat zależy od klienta.
– Jakich technik Pani używa?
– Impresjonizm to styl w którym powstało najwięcej moich prac olejnych. Jeśli zaś chodzi o techniki to wybieram pastele, grafikę, malarstwo olejne i akrylowe, często też je mieszam. W swoich pracach eksperymentuję, ponieważ to pozwala mi się rozwijać artystycznie.
– Gdzie szuka Pani inspiracji?
– Ona po prostu przychodzi. By powstała praca potrzbny jest jakiś taki spokój wewnętrzyny i dobry nastrój, gdy jest zły jest mi bardzo ciężko coś namalować. Czasem tak bywa, że nawet przez dwa miesiące nie mogę nic stworzyć.
– Proszę powiedzieć coś więcej o pracach z Pani najnowszej wystawy.
– Są to prace wcześniej nie prezentowane. Najpierw powstały aniołki. Chciałam, by na tej wystawie pojawiło się coś miłego, świątecznego. Zależało mi, by uchwycić nastrój świąteczny. Później stworzyłam sowy. Może trochę ilustratywne, dziecięce obrazy, ale każdy człowiek gdzieś tam w głębi serca jest przecież dzieckiem. Święta są doskonałą okazją, by przypomnieć sobie jak to było gdy byliśmy mali. Natomiast pejzaże powstały, by pokazać zimową aurę. Obraz z drzewem na przykład pokazuje pierwszy dzień zimy, gdy jeszcze nie ma tak dużo śniegu, ale powoli zaczyna chwytać mróz. Na wystawie znalazły się też prace surrealistyczne.
– Cóż, pozostaje nam już tylko zaprosić wszystkich serdecznie do przyjścia do „Czerwonego Tulipana” i przekonania się jak dużym talentem została Pani obdarzona.
– Dziękuję bardzo. Zapraszam wszystkich do obejrzenia mojej wystawy „Na dobry nastrój” w Powiatowym Domu Kultury. Bardzo się cieszę, że mogę ją zaprezentować.

Rozmawiała: Monika Pacek

 

Zdjęcie: Oksana Hopyak-Fita i autorka wywiadu. Fot. PDK

Komentarze(2)

  1. Od zagwozdka Pani malarka pochodzi z Ukrainy a Pan starosta podejmuje Panią w Powiatowym Domu Kultury.Myslałem,że to domena Pana burmistrza ,aby gościć artystów w swoim Domu Kultury, związani ukaińskimi korzeniami z ludnością Kętrzyna.Juz widać,że Pan burmistrz nie wykorzystał atutu,który moze słono kosztowac przy wyborach na burmistrza Kętrzyna.

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *