Główna Sport Hubertus w Kątach z dwutygodniowym wyprzedzeniem
0

Hubertus w Kątach z dwutygodniowym wyprzedzeniem

Hubertus w Kątach z dwutygodniowym wyprzedzeniem
0
0

Na zakończenie sezonu jeździeckiego dzieci i młodzieży w podkętrzyńskich Kątach urządza się rokrocznie Święto Hubertusa. W tym roku Szkółka Jeździecka Agnieszki Frankowskiej obchodziła święto jeźdźców prawie dwa tygodnie przed imieninami Huberta.

 

Tradycyjna gonitwa za zawieszonym na lewym ramieniu jeźdźca rudym lisem, rozpoczęła się w południe, na polach pomiędzy Kątami a Szczeciniakiem. Potem uczestnicy imprezy przenieśli się wokół parkuru, przy stajni. Na Hubertusie w Kątach pojawiło się mnóstwo tych samych twarzy, co każdego roku: oczywiście Agnieszka Frankowska, jej mąż Artur, Wojciech Caruk – jak zawsze w roli wodzireja, Anna Opala, Ariel Szumiński, Cezary Korenc – właściciel terenu, uwijający się przy ognisku i zapewniający gastronomiczną logistykę Jarek Prokop, Katarzyna i Arkadiusz Kustra, Dorota Gawerska i mnóstwo dziewcząt, które podobno od szóstej nad ranem przygotowywały konie, stroje, siodła i uprząż. Bezinteresowna pomoc – takie słowa przyświecają co roku Hubertusowi w Kątach. Podobnie jak rok temu, ale w 2017 już oficjalnie, pomocy w formie sponsoringu udzielił Andrzej Kujawa, przedstawiciel Komisji Tradycji Łowieckich Mazurskiej Okręgowej Rady Łowieckiej w Olsztynie, członek Koła Łowieckiego Kaczor z Kętrzyna i pracownik Nadleśnictwa Srokowo. Uczestniczył w tegorocznych Hubertowinach wręczając nagrody, dziękując, gratulując i opowiadając o hubertusowskich obyczajach, tradycjach i świętowaniach z punktu widzenia łowiectwa. W chłodny dzień dużym zainteresowaniem cieszyła się również… gastronomia. Przygotowana była w otwartej przyczepie ogromnej ciężarówki. Ilość termosów, potraw i ciast zdumiewa z roku na rok. I tym razem rodzice młodych jeźdźców nie pozwolili sobie na przyjazd z pustymi rękoma. Każda kolejna konkurencja przerywana była czasem na posiłek. Gorące zupy, bigos, pieczenie kiełbasek. A zatem mała gonitwa, szukanie lisa, nowość, czyli skakanie przez opony, i na koniec przebieranki. Do tego puchary, nagrody, dyplomy, uśmiechy, wspólne zdjęcia i… porządki.

Jerzy Lengauer

Fot. Jerzy Lengauer

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *