Trędowaci w Sątocznie

Trędowaci w Sątocznie

Leprozorium. Miejsce odosobnienia w formie kolonii, bądź szpitali – przytułków, przeznaczone dla chorych na trąd. Mimo iż od ponad stu lat znane jest skuteczne lekarstwo na tę chorobę, leprozoria po dziś dzień funkcjonują w niektórych państwach świata. W średniowieczu, kiedy nie potrafiono leczyć tej okrutnej przypadłości, leprozoria stawały się miejscami powolnej, bo ciągnącej się latami śmierci. W Prusach Krzyżackich założono ich nie więcej niż pięćdziesiąt. Jedno z nich istniało w Sątocznie. 

 

W średniowieczu trądu nie potrafiono leczyć. Brak antidotum na chorobę, rozprzestrzeniającą się poprzez bezpośredni kontakt z zainfekowanym, wymusił konieczność izolacji chorych. Był to jedyny sposób w jaki zdrowi mogli chronić się przed chorobą. Kroniki wspominające leprozoria, funkcjonujące w różnych częściach średniowiecznej Europy, kilkakrotnie odnotowały niemalże rytuał przejścia chorego ze zdrowej do zarażonej i zamkniętej w związku z tym społeczności. Zapewne nie praktykowano go zbyt często, lecz zdarzało się że w skrajnych przypadkach w intencji i obecności chorego (lecz żyjącego i mającego żyć jeszcze, choć w bólu to przez lata) odprawiano mszę taką, jaką odprawiano za zmarłych. Był to symbol uznawania chorych na trąd za nieżywych dla świata zdrowych.

Jednakże trędowaci zawsze pojawiali się w miejscach publicznych. Chociażby po to, aby wypraszać jałmużnę czy pożywienie. Aby byli widoczni, a przez co zdrowi mogli im schodzić z drogi, wyróżniać miał ich strój, a przede wszystkim drewniana kołatka, odgłos której z daleka informował o nadchodzącym chorym.

W średniowieczu chorzy na trąd przemierzali również okolice Kętrzyna. Znany jest przytułek – leprozorium istniejący w tym mieście. Podobny znajdował się w Reszlu. Trzecie z miejsc dla zrażonych trądem utworzono w Sątocznie. Po podboju Prus dokonanym przez Zakon Krzyżacki przy sątoczańskim, murowanym zamku, będącym przejściowo siedzibą komtura, założono osadę Leuenburg. Od samego początku traktowano ją jako zalążek miasta. Jednakże los sprowadził na Sątoczno dwa niszczycielskie najazdy Litwinów, po których osada nie zdołała już podźwignąć się do formy miasta. Niemniej nie od razu straciła na znaczeniu. Dowodem tego może być założone w Sątocznie leprozorium. Po raz pierwszy i jedyny leprozorium w Sątocznie wymienione zostało w 1409 roku. Odnotowano wówczas, iż Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Ulrych von Jungingen wspomógł przebywających w Sątocznie trędowatych donacją w wysokości 1,5 skojca i 3 solidów. Pieniądze zostały przeznaczone na utrzymanie leprozorium znajdującego się na kościelnym podwórzu. To wszystko. Informacji jest niewiele. Nie znamy liczby przebywających w Sątocznie trędowatych, nie wiemy ile lat leprozorium funkcjonowało i w którym miejscu znajdował się cmentarz chorych, którzy zmarli.

Mariusz Kwiatkowski

 

Zdjęcie: Trędowaci żyli przy kościelnym murze. Fot. Internet

Podobne artykuły
3Komentarz
    • Mazur
    • Dodano 4 kwietnia 2018

    Nasłanie Tatarów na Prusy to dopiero był ciężki przypadek wrażliwości politycznej.

    Odpowiedz
      • Piast Kołodziej
      • Dodano 6 kwietnia 2018

      a może chora głowa najgorszego z Polskich królów…Jana Kazimierza…byłego kardynała…

      Odpowiedz
        • Mazur
        • Dodano 7 kwietnia 2018

        poszukałem w internecie,hola,hola ale się działo.Tego żaden historyk nam nie opowiadał.Mówią nam,że hitoria to nudna Pani. 🙂

        Odpowiedz
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *