Historia, której nie znacie: Pociąg ostrzelany w Drogoszach

Historia, której nie znacie: Pociąg ostrzelany w Drogoszach

Wiele wskazuje na to, iż w styczniu 1945 roku, pomiędzy stacjami kolejowymi w Drogoszach i Parysie, rozbito niemiecki transport wojskowy, wiozący amunicję artyleryjską. Wnioskować można, że jadący w stronę Korsz pociąg został ostrzelany przez sowiecki samolot (samoloty?) szturmowy Ił-2, z którym obrona przeciwlotnicza transportu, uzbrojona w działka lub działko kalibru 2 cm, nie potrafiła sobie poradzić.

 

Militarna historia Drogosz zaktywizowała się u schyłku lata 1944 roku, w chwili, gdy ustępująca przed Rosjanami niemiecka 4 Armia Polowa ulokowała w rejonie tamtejszego dworca skład przewożonej przez siebie amunicji. Rozczłonkowane, lecz powiązane ze sobą magazyny amunicyjne tej armii, powstały wówczas w Garbnie, Skandawie, Momajnach i właśnie w Drogoszach. Wszystkie funkcjonowały mniej więcej do połowy stycznia 1945 roku. By pozostać przy Drogoszach, amunicję, w tym karabinową, zmagazynowano tam w drewnianych szopach należących do przydworcowej cegielni oraz w otwartych blokach, ukrytych pod siatką maskującą. Przed wkroczeniem Armii Czerwonej zawartość magazynu zaczęto wywozić do zachodniej części Prus Wschodnich. To, czego nie zdołano załadować na pociągi, wysadzono w miejscu składowania. Wkrótce po tym jak saperzy niemieccy wysadzili pozostawioną w Drogoszach amunicję, okolica wsi znalazła się w obszarze walk toczonych z oddziałami 31 sowieckiej Armii Strzeleckiej. Była to część improwizowanej obrony podejścia do fortyfikacji Lidzbarskiego Rejonu Umocnionego, w której, jak się okazało, istotną rolę odegrały potyczki toczone w rejonie Korsz….

Mariusz Kwiatkowski

 

Cały artykuł w najnowszym wydaniu gazety: tk-logo

 

 

 

Zdjęcie: Fot. Internet

Podobne artykuły
38Komentarz
    • zbych
    • Dodano 19 stycznia 2018

    Za moich czasów gdyby ktoś w szkole pokazał znaczek pocztowy z Adolfem to by się działo a działo.A dziś koniec świata mamy wolność,którą sobie wywalczyliśmy.

    Odpowiedz
    • zbych
    • Dodano 19 stycznia 2018

    Jakie ludzkie twarze emanują na tym zdjeciu,tylko seria z tego karabinu przeznaczona była dla kogo bo już się gubię pojęcie może któryś Pan historyk polski to wytłumaczy.

    Odpowiedz
      • Piast Kołodziej
      • Dodano 19 stycznia 2018

      na razie strzelanie „dla jaj”…szkolenie „folksszturmu”…czyli póżniejszego (po 13.01.1945) mięsa armatniego…

      Odpowiedz
    • Kamil
    • Dodano 19 stycznia 2018

    Nawet wiem, w którym miejscu znajdował się skład amunicji, który został wysadzony. Ponadto w rejonie tego składu toczyły się zaciekłe walki sądząc po pozostawionych zużytych panzerfaust’ach w odległości do 1km od składu.

    Odpowiedz
      • Mariusz Kwiatkowski
      • Dodano 19 stycznia 2018

      W przypadku panzerfaustów, według mnie jest to raczej powojenne zrzutowisko. Jednak skądś się tam wzięły. Przebiegająca obok polna droga służyła Rosjanom do podprowadzenia wojsk do ataku na uporczywie broniony przez Niemców las koło Karszewa.

      Odpowiedz
      • Mariusz Kwiatkowski
      • Dodano 19 stycznia 2018

      W przypadku panzerfaustów, według mnie jest to bardziej powojenne zrzutowisko. Chociaż skądś się tam wzięły. Przebiegająca obok polna droga służyła Rosjanom do podprowadzania wojsk do ataku na uporczywnie broniony przez Niemców las koło Karszewa.

      Odpowiedz
      • Piast Kołodziej
      • Dodano 19 stycznia 2018

      …w tym rejonie nie było żadnych walk…bo 22 stycznia 1945 niemczochy rozpoczęli odwrót z rejonu Wielkich Jezior Mazurskich, Kanału Augustowskiego i Biebrzy w rejon Bartoszyc, Lidzbarka Warmińskiego i Dobrego Miasta…

      Odpowiedz
      • HJM
      • Dodano 20 stycznia 2018

      Tak się składa, że w Drogoszach mieszkam od maja 1945r. a więc zaraz po zakończeniu działań wojennych. Wszystkie ustalenia Pana Kwiatkowskiego są prawdziwe. Jako kilkuletni chłopcy buszowaliśmy po tych składach amunicji. Amunicja artyleryjska znajdowała się przy wsi Pomnik , na skraju lasu. Wybraliśmy się też do Garbna. Tam były jeszcze ogromne ilości amunicji ; złożone w skrzynkach między drzewami. Ta amunicja leżała tam jeszcze przez wiele lat. W samych Drogoszach musiały toczyć się ciężkie walki. Świadczyły o tym ogromne ilości wystrzelanej amunicji i rozmaite elementy uzbrojenia przy skraju lasu nie opodal pałacu. Przy drodze do Modgarb były stanowiska dla czołgów. Jeden jeszcze pozostał. Był uszkodzony ale był obiektem naszych zabaw. Jednak o walkach świadczyły przede wszystkim prowizoryczne miejsca pochówku żołnierzy radzieckich. Największa znajdowała się w miejscu gdzie obecnie stoją bloki mieszkalne, poza tym przy kościele i na cmentarzu. Zwłoki zostały, któregoś dnia załadowane do pociągu i wywiezione. Przy czym wydobywanie zwłok i wywożenie na stację kolejową trwało od rana do późnego wieczoru. Tak to było. Pozdrawiam Pana Kwiatkowskiego.

      Odpowiedz
        • Polak
        • Dodano 20 stycznia 2018

        Może więcej szczegółów czyj to był skład amunicji i uszkodzony czołg Wermachtu czy Armii Czerwonej? A o czyim zakończeniu działań wojennych pan myśli bo działania w tym rejonie zakończyły sie na przełomie stycznia i lutego 1945r. Potem to były tylko zniszczenia sowieckie i jak sie dzisiaj okazuje „czas bolesny i tragiczny dla wielu narodów: w tym Niemców.”

        Odpowiedz
          • zbych
          • Dodano 20 stycznia 2018

          Patrząc na dawną świetność tutejszych dworów i dworków to Pani Licharewa była aniołem,który ocalił dla naszego muzeum pamiątki z przeszłości,nawet miała glejt komendanta rosyjskiego na ocalenie od zapomnienia i być może spalenie bo komuś chciało się w stycznu ogrzać.Oby w czasie remontu zamku nie znalazly miejsca w Muzeum Olsztyńskim tak jak było z Pruską rzeżbą z Barcian.No i nazwa ulicy by sie przydała.

          Odpowiedz
          • HJM
          • Dodano 20 stycznia 2018

          Jeżeli to Pana interesuje służę dalszymi informacjami: Zarówno składy amunicji jak i czołg były niemieckie.
          W czasie działania komendantury radzieckiej Drogosze nie zostały niszczone nie licząc wywożenia z pałacu co cenniejszych rzeczy przez tzw. „komando trafiejne”, ostrzelanie zegara na wieży kościelnej czego ślady widać do dzisiaj. Gorzej było za rządów administracji cywilnej Tutaj zniszczeń i spalenia kilku budynków dokonały bandy szabrowników. Ci stanowili prawdziwy postrach dla pojawiających się pierwszych osadników.

          Odpowiedz
            • Polak
            • Dodano 20 stycznia 2018

            Dziękuję za propozycje, mam wystarczająco dobre wiadomości na ten temat, chciałem tylko wiedzieć kto według pana zakończył działania wojenne na tych terenach w maju ’45 ? Według mnie tacy jak na zdjęciu „wypędzeni”

            • Polak
            • Dodano 20 stycznia 2018

            dziękuję za propozycje, w tej kwestii mam wystarczające informacje, interesowało mnie kto według pana zakończył działania na tych terenach w maju ’45 bo według mnie tacy jak ci ze zdjęcia, „biedni i przepędzeni” wstyd mi, że z ówczesnych oprawców, w obecnej Naszej Ojczyźnie robi się pokrzywdzonych, a z ówczesnych polskich szabrowników grasujących na tych terenach obecnie robi się bohaterów.

            • Polak
            • Dodano 20 stycznia 2018

            dziękuję za propozycje, mam w tej kwestii wystarczające informację, chciałem wiedzieć kto wg. pana zakończył tu działania wojenne w maju ’45, bo wg mnie tacy jak na zdjęciu „biedni wypędzeni”. Wstyd mi ze obecnie ubolewa się nad losem ówczesnych oprawców, a zadymiarzy i szabrowników grasujących w tych terenach uważa się dziś za bohaterów. Całe szczęście dziś można mieć swoje zdanie, (choć z tym móc jest coraz trudniej 🙂

        • Mariusz Kwiatkowski
        • Dodano 20 stycznia 2018

        Po ekshumacji dokonanej w Drogoszach doliczono się 182 zwłok czerwonoarmistów. Na tle innych miejscowości powiatu jest to duża liczba, a na pewno nie wszystkich wydobyto. W rejonie Pomnika, według mnie, znajduje się powojenne zrzutowisko, zaś w okolicy pałacu kwaterowała kawaleria rumuńska – stąd tle znalezisk. W Drogoszach walczono i są na to dokumenty.

        Odpowiedz
        • zbych
        • Dodano 20 stycznia 2018

        Nikt nie wspomniał moście na Gubrze w Pomniku koło Drogosz.Mam nadzieję,że nikt na niego nie podniósł ręki.

        Odpowiedz
          • HJM
          • Dodano 20 stycznia 2018

          Most na Gubrze w Pomniku pozostał nietknięty. To było miejsce naszych zabaw podczas kąpieli ponieważ tam zainstalowana była kilkumetrowa zapora mająca piętrzyć wodę dla młyna. Most ten posiadał wiele szpar i zakamarków, z których wyciągaliśmy miętusy. W jednej ze szczelin już wtedy odkryliśmy, że most ten był zaminowany. Nie powiadomiliśmy o tym nikogo. Dopiero we współczesnych już czasach podczas remontu mostu robotnicy pracujący przy remoncie odkryli to zaminowanie. Oczywiście podniesiono alarm. Ewakuowano ludzi z pobliskiego budynku. Zaminowanie usunięto. Takie tam ciekawostki.

          Odpowiedz
            • Szczepan
            • Dodano 20 stycznia 2018

            Brawo brawo o czym niebezpiecznym ukrytym z tamtych czasów Pan jeszcze wie i nikomu Pan nie mówi?

            • zbych
            • Dodano 21 stycznia 2018

            Bardzo profesjonalnie były remontowane wszystkie mosty przez Pana starostę Tadeusza.Jeżdżąc rowerem mogłem niemalże krok po kroku śledzić jak je budowano nieomalże od podstaw.Serce rosło patrząc na pracę budowniczych,którzy pozostawili most w po remoncie wizualnie takim jakim był.

            • zbych
            • Dodano 21 stycznia 2018

            Jak mówi przysłowie „Darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda” a przecież Niemcy mogli ten most wysadzić ale tego nie zrobili.

            • zbych
            • Dodano 21 stycznia 2018

            „Szczepan” trzeba czytać ze zrozumieniem,most był już popękany i posiadał wiele szczelin.Teraz wczuj się w położenie dozoru technicznego mostu,któremu groziło zawalenie a na tyle był sprawny,że przetrwał bez remontu dalsze 65 lat.Pan z Drogosz w tym czasie był był „kilkuletnim chłopcem”.Zaiste to co wymagać mamy od pełnoletnich polityków w naszym kraju,chyba dużo a nawet jeszcze więcej.

            • zbych
            • Dodano 21 stycznia 2018

            Dodam jeszcze,że rozkuwanie filarów mostu w poszukiwaniu „kinder niespodzianek” znacznie dodatkowo osłabiłoby most a okolicznym mieszkancom sprawiło „Niedżwiedzią przysługę” gdyby się most naprawdę zawalił.

      • krystynka
      • Dodano 21 stycznia 2018

      „Remontowane wszystkie mosty przez Pana starostę Tadeusza” – hahahha starosta i remont mostów

      Odpowiedz
        • zbych
        • Dodano 21 stycznia 2018

        „Krystynka” to jest przenośnia,ale taka,którą może tylko zrozumieć prawdziwy sponsor o ekonomicznym wykształceniu.Wiem,że poetycznie to śmiesznie brzmi. 🙂

        Odpowiedz
          • SZCZEPAN
          • Dodano 21 stycznia 2018

          ZBYCHU sam przeczytaj ze zrozumieniem co napisał HJM „W jednej ze szczelin już wtedy odkryliśmy, że most ten był zaminowany. Nie powiadomiliśmy o tym nikogo. Dopiero we współczesnych już czasach podczas remontu mostu robotnicy pracujący przy remoncie odkryli to zaminowanie.” stad tez moje pytanie o czym niebezpiecznym ukrytym z tamtych czasów ten Pan jeszcze wie i nikomu o tym nie mówił?

          Odpowiedz
            • HJM
            • Dodano 21 stycznia 2018

            Nie wiem w jakim obecnie wieku jest Pan Szczepan i mniej więcej wie jakie realia wówczas istniały. Po pierwsze byliśmy kilkuletnimi dziećmi i niby komu mieliśmy o tym powiedzieć. To „zaminowanie” jak to określiłem to nie była typowa mina a po prostu duży pocisk artyleryjski całkowicie nieszkodliwy bez podłączenia do zapalnika a podłączenia nie miał. Panie Szczepanie, żeby Pan wiedział jakie rzeczy wówczas robiliśmy z pociskami. Byliśmy tylko dziećmi.

      • Szczepan
      • Dodano 22 stycznia 2018

      Moj wiek obecny nie jest tu istotny. Tu chodzi o panska wypowiedź „Dopiero we współczesnych już czasach podczas remontu mostu robotnicy pracujący przy remoncie odkryli to zaminowanie. Oczywiście podniesiono alarm. Ewakuowano ludzi z pobliskiego budynku. Zaminowanie usunięto. Takie tam ciekawostki.” Wówczas był pan dzieckiem i zrozumiałym jest że takie czasy i takie zabawy mieliście. Lecz świadomość winna się rozwijać z wiekiem. A Pan wyraźnie zapomnial o tym moście czy czekał na odkrycie takich ciekawostek? A może teleportowal się nagle z innej galaktyki? W miedzy czasie od tamtych zabaw do remontu w panskiej swiadomosci byla luka? Gdyby doszko do eksplozji czy tez chwaliby sie pan takimi ciekawostkami? Wyraźnie odczuwa się pańską satysfakcję z faktu iż wasze dziecinne zabawy były niebezpieczne a robotnicy podnieśli alarm.

      Odpowiedz
        • HJM
        • Dodano 22 stycznia 2018

        No ja rzeczywiście zapomniałem. Zaraz po ukończeniu szkoły podstawowej mieszkałem w internatach poza Drogoszami. Jednak jak teraz szperam w pamięci to przypominam sobie, że o tym pocisku wiedzieli także pracownicy młyna, dla którego piętrzona była woda. Jeden z tych pracowników został nawet przewodniczącym gromadzkiej rady narodowej. Jak teraz szperam w internecie to dowiaduję się, że takie „minowanie” mostów było standardem. Pozdrawiam serdecznie i może na tym koniec bo jescze wpadnę w kompleksy, że jako kilkuletni chłopiec nie wykazałem się „obywatelską powinnością”

        Odpowiedz
          • Krystyna
          • Dodano 26 stycznia 2018

          A dziad wiedział, nie powiedział a to było tak….

          Odpowiedz
    • zbych
    • Dodano 19 stycznia 2018

    Rosjanie na Koenigzbegu powinni paprzestać,zrobić go wolnym miaiastem jakim był Gdansk,ale nadgorliwość była po obu stronach.Nigdy bym nie posądził po tym zdjęciu patrząc na mieszkańców ówczesnych,że nie umieli sie dogadac w sprawie kapitulacji wcześniej aby nie było takich totalnych strat.Sory ,chcieli tylko los nie pozwolił.

    Odpowiedz
      • Piast Kołodziej
      • Dodano 19 stycznia 2018

      „chłopy” zostali w to wrobieni…bo specjalnie w ten rejon przekierowano samych „prusaków”, a ci nie mieli innego wyjścia, bo bronili swoich najbliższych (którym Koch nie pozwolił na ucieczkę na zachód przed 13.01.1945) przed Rusami…

      Odpowiedz
    • zbych
    • Dodano 19 stycznia 2018

    Może i dobrze tak Panie autorze trzeba pisać jak jest napisane bo nie ma co liczyć na lokalnych entuzjastów tych ziem.Był onego czasy wywiad o Panu z Niemiec,który pochodził z Reszla z pasją samolotową bodajże.,ale to sa prawdziwe perełki .

    Odpowiedz
    • Polak
    • Dodano 19 stycznia 2018

    to zdjęcie tych biednych „wypędzonych, przepędzonych…”, o których redakcja tak skrzętnie 3 dni temu pisała. A specjalista IPN-u ds. dzisiejszej nowej historii, twierdzi ze to czas bolesny i tragiczny dla wielu narodów: w tym Niemców.

    Odpowiedz
      • Piast Kołodziej
      • Dodano 19 stycznia 2018

      bo teraz taki czas, że trzeba litować się nad rodzinami morderców, grabierzców i ludobójców z „wermachtu”…którzy wymordowali dziesiątki milionów Słowian, zniszczyli setki tysięcy domów i zmusili miliony Polaków do wypędzenia ich z ziemi Ojczystej na Kresach…no i mamy litować się nad żydami…którzy sponsorowali tę okrutna wojnę (żydowscy bankierzy) i ją kierowali, tak w ZSRR(nieml cała władza, to byli zydzi) jak i w III Rzeszy (niemal cała elita nazistowska, to żydzi aszkenazi lub Miszlingi) …

      Odpowiedz
        • zbych
        • Dodano 20 stycznia 2018

        Nie umiem tak twardo stawiac spraw,ale w tych odpowiedziach na reportarz dużo wiecej dowiedzieć sie mozna niż Pan redaktor moze sobie pozwolić napisać.Panie redaktorze dzieki za te kropelki historii bo wnioski pozostawia Pan czytelnikom.Dzięki jeszcze raz.

        Odpowiedz
    • zbych
    • Dodano 20 stycznia 2018

    Dość długo robie zdjecia,ale powiem,że tak wymownego kadru poświeconego Mazurskim terenom nigzie nie widziałem.Szkoda czy nie szkoda mi tych cywili nie mnie osądzac.Jedo widac to to,że te „chłopy” kochali swoją ziemie i region i za nia chcieli ponieśc najwyższą cenę.

    Odpowiedz
    • Rusałka leśna
    • Dodano 22 stycznia 2018

    Same ideały się zebrały i leczą swoje kompleksy , kto mocniejszy komentarz napisze .

    Odpowiedz
    • zbych
    • Dodano 6 lutego 2018

    Wspomnienia Pani Marion Donhoff zgrywają się z historią opowiadaną przez internautów w pisach reportażu.Obecnie czytam ksiązkę.

    Odpowiedz
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *