Obóz przy Reymonta i koszary na terenie cukrowni

Obóz przy Reymonta i koszary na terenie cukrowni

Na niemieckich zdjęciach lotniczych Rastenburga z sierpnia i listopada 1944 roku doskonale widać teren w rejonie cukrowni, pomiędzy torem kolejowym, a Gubrem. Od drugiej połowy 1940, do 1945 roku, istniały w tym miejscu koszary robotników Organizacji Todta zatrudnionych przy budowie „Wilczego Szańca”.

 

Oficjalnie nazwano je „Askania – Lager”. Obóz Askania. Na wspomnianych zdjęciach dostrzec można kilkanaście, w większości usytuowanych wzdłuż północnego brzegu rzeki, budynków mieszkalnych. Budynki gospodarcze rozmieszczono bliżej torów kolejowych. Wnioskować można, że w znośnych warunkach mieszkać tam mogło od 100 do 150 osób.

Obóz przy cukrowni nie był obiektem tajnym, jednakże nie zaznaczono go na niemieckich mapach sztabowych, tak jak nie zaznaczono na nich obozu Służby Pracy Rzeszy (RAD), dla którego miejsce wybrano przy obecnej ulicy Władysława Reymonta. Być może kartografowie opracowujący ostatnią przed upadkiem nazistowskich Niemiec mapę wojskową (wydana w październiku 1944 roku) uznali, że nie ma sensu nanosić na nią nietrwałych koszar polowych.

Mimo zewnętrznego podobieństwa oba obiekty pełniły nieco odmienne funkcje. Koszary OT powstały pod szyldem Zakładów Chemicznych Askania i przez cały czas związane były z budową i rozbudową „Wilczego Szańca”. Koszary RAD, które być może istniały już od drugiej połowy lat trzydziestych, przeznaczone były dla młodzieży, która w nazistowskich Niemczech miała obowiązek kilkumiesięcznej służby w tej paramilitarnej organizacji. Umundurowani na podobieństwo regularnej armii junacy RAD zatrudniani byli przy robotach publicznych, przechodzili również podstawowe szkolenie militarne i ideologiczne.

Koszary RAD usytuowano po wschodniej, w dużej mierze niezabudowanej przed 1945 rokiem, stronie ulicy Reymonta, pomiędzy nią, a przepływającym opodal strumieniem. W nie do końca regularnym prostokącie, wokół placu apelowego, postawiono dziewięć mieszkalnych i gospodarczych baraków, w których można było mieszkać również zimą. Kilka mniejszych budowli postawiono na obrzeżach ogrodzonego terenu. Główny i jedyny wjazd do obiektu znajdował się od współczesnej ulicy Reymonta, mniej więcej na wysokości ulicy Zielonej. Znaczyła go drewniana wartownia i szlaban.

Koszary (przez Niemców nazywane obozami) RAD nie były niczym niezwykłym. W okolicy Rastenburga natknąć się na nie można było w wielu miejscowościach. Wśród nich wymienić można te przeznaczone dla młodych dziewcząt: w Pilcu i Ogródkach.

Mariusz Kwiatkowski

 

Zdjęcie: Koszary przy cukrowni. Oryginalny, trochę przebudowany budynek, pełni dziś rolę lokali socjalnych. Fot. Mariusz Kwiatkowski

Podobne artykuły
8Komentarz
    • Mazur
    • Dodano 17 marca 2018

    Nie no Panowie redatorzy pokazywać takie baraki i to jeszcze na chodzie.Co powie władza Kętrzyna,cóż to już za Solidarności narodził się pomysł aby te ruderę adaptować na mieszkania dla ludzi.Cukrownia „matka” przygarneła czym chata bogata.Ukraińcom proszę nie pokazywać takich widoków bo nie będą do nas przyjeżdżać.Na Bajanach stoją pustostany i nikt nie ma pomysłu jak je zagospodarować.

    Odpowiedz
      • Piast Kołodziej
      • Dodano 17 marca 2018

      „Na Bajanach stoją pustostany i nikt nie ma pomysłu jak je zagospodarować”…a może zasiedlić je u-kraincami…dla nich to i tak będzie luksus…

      Odpowiedz
  1. Przekazać dla młodych małżeństw za symboliczną złotówkę i sami sobie młodzi wyremontują. Lepie niż ruina żeby została jak po byłej stolarni, stołówce która straszy od strony koszar Straży Granicznej. Może nowy starosta pomyśli w tym kierunku!

    Odpowiedz
      • Dobro społeczne jest najważniejsze
      • Dodano 18 marca 2018

      Wicestarosta na pewno coś ze swoim guru Krzysiem wymyśli. Może film biograficzny na ruinach? Jak zdobyc i utrzymać władzę. Dla dobra społecznego, oczywiście. Obłuda i fałsz.

      Odpowiedz
    • Wstyd
    • Dodano 20 marca 2018

    W tych barakach do dzis mieszkają ludzie, wstyd

    Odpowiedz
    • tu powinni mieszkac ludzie PO i PSL
    • Dodano 5 czerwca 2018

    urzędniczki bym tu wprowadził z ich rozumami

    Odpowiedz
    • adam
    • Dodano 8 czerwca 2018

    Tzw. „Bajany” są w gestii Starosty Powiatu, popieram propozycje poprzednika co do zagospodarowania przez młode małżeństwa . Tylko trzeba sie spieszyć, bo stolarnia, kuchnia już jest przeznaczono do rozbiórki – elementy metalowe rozkradziono i wstyd dla POWIATU – widok nie do zazdroszczenia od strony Straży Granicznej a w szczególności jak odbywają sie uroczystości!!.

    Odpowiedz
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *