Główna Historia Historia, której nie znacie: Działa przeciwlotnicze na kętrzyńskich Falklandach?
11

Historia, której nie znacie: Działa przeciwlotnicze na kętrzyńskich Falklandach?

Historia, której nie znacie: Działa przeciwlotnicze na kętrzyńskich Falklandach?
0
11

18 stycznia 1945 roku operujący w rejonie Rastenburga niemiecki 41. Korpus Pancerny przejął znajdujące się na tym terenie stacjonarne baterie obrony przeciwlotniczej Luftwaffe. W dokumencie przejęcia wymieniono między innymi Flak-Abt. 633 Rastenburg, którego siłę stanowiły wówczas 24 działa kalibru 8,8 mm i 8 działek kalibru 20 mm.

 

Dziś trudno jest wskazać dokładne położenie tej baterii. W zależności od oceny zagrożenia, rozmieszczano je w nie mniejszych niż kilkunastokilometrowych odległościach na całym obszarze prowincji, powierzając obronę przed atakami przede wszystkim sowieckiego lotnictwa. Obiekt powstał latem 1943 roku, a jedyny znany po nim ślad można oglądać w Starej Różance. W połowie II wojny światowej Niemcy wzmacniając obronę przeciwlotniczą Prus Wschodnich zadecydowali o umieszczeniu w tej miejscowości tzw. zespołu dowodzenia kierowania ogniem, połączonych dwóch, trzech baterii dział przeciwlotniczych. Była to znana znawcom tematu stacja radarowa, której ceglano-betonowe pozostałości znajdują się w polu, na północny zachód od staroróżańskiego wiatraka. Najbardziej istotnymi elementami obiektu były dwa radary typu Freya i Wȕrzburg-Riese, połączone ze stanowiskiem dowodzenia i kierowania ogniem. Uchwycone przez owe urządzenia położenie samolotów wroga analizowano w schronie dowodzenia, określając kierunek ich lotu, szybkość i cel nalotu. A w przypadku konieczności stawiano w gotowości bojowej związane ze stacją radarową baterie przeciwlotnicze, podając im koordynaty ataku.

Czy stanowiska ponad trzydziestu dział zniknęły bez śladu? Wykop dla armaty kalibru 8,8 mm posiadał wymiar 7 na 7 metrów, a tych było – jak wiemy – nie mniej niż 24. Dochodzą do tego okopy łącznikowe, ukrycia dla załóg itp. Utrudnieniem w lokalizacji baterii jest to, że stanowisk owych nie zrobiono w cegle czy w betonie, jak miało to miejsce w podobnych obiektach w Czernikach i w Mazanach. Działa baterii Starej Różanki osłonięto zwykłymi wykopami ziemno-drewnianymi, które po zakończeniu wojny bez trudu można było zniwelować.

Pomimo że stacja radarowa stanowiła integralną całość z baterią dział, nigdy nie lokowano ich zbyt blisko siebie. Armaty stały zazwyczaj w odległości około dwóch kilometrów od radarów. I jest to jakaś podpowiedź w poszukiwaniach. Mimo iż nie schodziłem całego wytypowanego terenu, spędziłem trochę czasu wśród tamtejszych pól i jak dotąd nie udało mi się nic znaleźć. Nie pomogła analiza zdjęć satelitarnych, czy jeszcze doskonalsze od nich przeglądanie obszaru przy pomocy LIDAR. Być może poszukiwania robione były niezbyt fachowo, ale śladu po stanowiskach baterii nie udało się znaleźć. Dlaczego? Czyżby aż tak dokładnie je zasypano? Jest to możliwe, wszak po przebiegającym w tamtej okolicy głębokim rowie przeciwczołgowym również nie zachował się prawie żaden ślad.

Mogło też być nieco inaczej. Może stanowiska dział przeciwlotniczych umieszczono w rejonie dzisiejszego Osiedla Piastowskiego? Podczas budowy bloków zniszczono ziemne fortyfikacje, których próżno dziś szukać. Jednakże są to tylko niepotwierdzone dywagacje…

Mariusz Kwiatkowski

 

Zdjęcie główne: Czy podczas II wojny światowej takie obrazki były widywane na dzisiejszych kętrzyńskich „Falklandach”? Fot. Internet

Komentarze(11)

  1. Zamiast armat przeciwlotniczych mamy rozmieszczone wiatraki,które stoją na solidnych fundamentach i w razie „W” można je wykorzystać jako silosy do rakiet balistycznych.Tylko po odpaleniu tych fajerwerków już nikt nigdy nie zobaczy naszych kochanych Mazur w raz z wyparowanymi jeziorami.

  2. Własnie oglądam film dokumentalny z Czelabińska co Ruskie potrafią zrobić ze swoimi terwnami ,to co tu mówic jak potratują sąsadów.

  3. Obok parku różanego przy schodach na ul. Kwiatowa zostałzniszczony i przesyłany ziemia bunkier. Za 20 lat ktoś go odkryje i będzie sensacja. Historie napiszą że zniszczenia doznał podczas ataku lotniczego. A tu zwylke HecmanAttack to dopadlo.

  4. Na mojej działce na ogródkach działkowych im B. Chrobrego jest bunkier wykorzystywany przez nas jako kompostownik. Według mnie to „garnek Kocha” i jest on według mnie częścią właśnie tego rowu przeciwczołgowego (transzeja) – tak wynika z map. Z miłą chęcią dowiem się na ten temat ciut więcej…

    1. Pisze Pan o pozostałościach tzw. Pozycji Poszerzającej stanowiącej wzmocnienie zachodniego frontu Giżyckiego Rejonu Umocnionego. Zaczęto ją budować jesienią 1944 roku, lecz mimo wysokiego priorytetu – wszystkich prac nie zdołano wykonać. Bardzo interesuje mnie ten temat. W Kętrzynie najbardziej czytelne fortyfikacje ziemne tej linii znajdują się na Górce Poznańskiej. Także kilka studni Kocha.

  5. Pan autor artykułu zdaje sobie sprawę,że te armaty,działaka wokół naszego miasta nie były od parady gdyż jeszcze do lat 90 stał pomnik przy Ratuszu poświęcony żołnierzom pilotom radzieckim poległym w walkach o nasz Kętrzyn.Właśnie ten fakt upamiętniała tablica wmurowana w cokół pomnika.Pewnie leży ona u kogoś na strychu bo przed spekturalnym obaleniem cokołu pieczołowicie ją wykuto młotkiem i przecinakiem.

  6. A cokół ze zdjęcia to ciekawostka, bo pochodzi on z armaty p. lotniczej, ale zdobycznej francuskiej.

    1. Dokładnie. Francuska armata 7,5 cm. Schneider wz. 1897. Często wykorzystywana przez Niemców, podobnie jak zdobyta przez nich broń innych państw europejskich.

  7. Powiem klasykiem -Panie redaktorze kochany , pistolet PM ma kaliber 9 mm. Rozumiem, że były to DZIAŁA kieszonkowe, a więc bardzo mobilne – proponuję korepetycje u Antoniego M.

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *