Główna Historia Historia godna przypomnienia: Ochrona mostów i wiaduktów – Drogosze broniły się najdłużej
2

Historia godna przypomnienia: Ochrona mostów i wiaduktów – Drogosze broniły się najdłużej

Historia godna przypomnienia: Ochrona mostów i wiaduktów – Drogosze broniły się najdłużej
0
2

Lokalne konflikty i rosnące napięcie pomiędzy państwami europejskimi w 1914 roku miały przerodzić się w wybuch wielkiej wojny. Oficerowie niemieckiego sztabu generalnego przeprowadzili więc ocenę możliwości ochrony linii kolejowej, biegnącej z Torunia do Czerniachowska.

 

Na rozkaz głównego kwatermistrza, działająca przy sztabie generalnym sekcja IV A  oddziału kolejowego, po rozpoznaniu terenu sporządziła dokument „Ocena projektów budowy kolei z różnymi szkicami i planami. Projekt numer 867: linia Toruń – Czerniachowsk”. Zawierał on opinię możliwości obrony wspomnianego odcinka na wypadek spodziewanego konfliktu z Rosją. W związku z przedstawionymi w dokumencie zagrożeniami, na najwyższym szczeblu władzy zapadły postanowienia o ufortyfikowaniu wybranych punktów, zwłaszcza najbardziej narażonych na zniszczenie mostów i wiaduktów kolejowych. Na podstawie rozporządzeń A. K. O z 1897 i 1900 roku zaczęto budować przy nich murowane blokhauzy, od chwili wybuchu wojny będące punktami osłony ze stale przebywającymi w nich oddziałami żołnierzy.

Na terenie dzisiejszego powiatu kętrzyńskiego parterowe wartownie umieszczono przy mostach kolejowych w Korszach i Drogoszach. Ponadto w Korszach powstała mniej odporna konstrukcja z blachy falistej dla załogi ochraniającej tamtejszy wiadukt kolejowy. Wszystkie założenia powstały przed 1905 rokiem i były wytworem placówki budowy fortyfikacji z siedzibą w Giżycku.

Nie do końca czytelna jest osłona mostu kolejowego w Modgarbach. Chociaż nie wymienia się jej w dokumentach, zabezpieczenie tego obiektu było równie ważne jak mostów w Drogoszach czy Korszach. Badania terenowe podpowiadają, że mogła istnieć tam murowana konstrukcja podobna do pozostałych wartowni, jednakże są to jak na razie tylko dywagacje.

Z chwilą wybuchu I wojny światowej, w sierpniu 1914 roku, wszystkie wartownie ochraniające mosty i wiadukty otrzymały stałe załogi. Jednakże w wyniku szybkiego posuwania się Rosjan wkrótce opuściły one przydzielone im punkty oporu. Blokhauzy zajęli carscy żołnierze, którzy odstąpili od nich w połowie września, przegonieni przez armię Hindenburga. Wycofujący się Rosjanie wysadzili w powietrze wszystkie mosty kolejowe, które szybko odbudowano – najpierw w drewnie, by po ustabilizowaniu się działań wojennych zamienić je na murowane.

Po podpisaniu pokoju blokhauzy zabezpieczono i tylko od czasu do czasu dokonywano niezbędnych przeglądów i konserwacji. Aż do wybuchu kolejnej, II wojny światowej. Pomimo podwyższonej gotowości bojowej sądzić można, że w 1939 roku nie osadzono w nich stałych załóg. Nie było to konieczne. Można przypuszczać, że na stałe żołnierze niemieccy wrócili do nich w 1944 roku, w którym sowieci rozpoczęli intensywną penetrację Prus Wschodnich, wysyłając do tej prowincji liczne grupy dywersyjno-wywiadowcze. Chociaż nic podobnego nie miało miejsca, realnym było, że któraś z nich mogła dostać zadanie wysadzenia mostów na niezwykle ważnej w tamtych latach dla Wehrmachtu linii komunikacyjnej.

W styczniu 1945 roku wycofujący się Niemcy wysadzili wszystkie mosty kolejowe. Blokhauzy rozebrano na cegłę. Najdłużej broniła się wartownia z Drogosz, ale i ją zamieniono w kupę gruzu.

Mariusz Kwiatkowski

 

Zdjęcie: Wartownię z Drogosz zburzono po roku 2000. Fot. Mariusz Kwiatkowski

Komentarze(2)

  1. Nasz powiat pisze ciąg dalszy Pańskiej historii bo „blacha falista” zostanie użyta nie na budowę jakiś szop przy moście na podwaliny solidnego mostu.

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *