A może z ziemniaka zrobimy kwiat? Zapraszamy na kulinarne przygody Anny

A może z ziemniaka zrobimy kwiat? Zapraszamy na kulinarne przygody Anny

Tęsknie za wiosną. Tęsknie za kwiatami.  Każdego poranka nasłuchuję, czy może już wołają żurawie na Niedziałach… na razie jest cicho. Choć wiem, że jeszcze za wcześnie. Rozmyślam o łąkach pełnych mleczy, nieziemsko pachnących lilakach, cudownie pomarańczowych nasturcjach i przesłodkich niezapominajkach. Ale też sprowadzam jadalne odmiany kwiatów. To taka moja osobista wiosna na talerzu.

 

Właściwie dlaczego używamy kwiatów w kuchni? Kolejna moda? Bardziej do ozdoby, czy dla smaku? A może ze zwykłej przyjemności? Wiele kwiatów używa się w ziołolecznictwie, mają bardzo dużo cennych składników. Przede wszystkim kwiaty to prawdziwe bomby przeciwutleniaczy. Jedzmy je zatem dla młodości. Jednak jeśli myślimy, że nie jesteśmy kwiatożercami i do jedzenia kwiatów odnosimy się z ogromnym dystansem, to pragnę w tym miejscu zauważyć że kalafiory, brokuły, karczochy czy kapary to nic innego jak kwiaty! Czyli pierwszy krok mamy za sobą. A jeśli pijemy napary z lipy, rumianku czy czarnego bzu… to i drugi. Czyli mamy już zupełnie blisko, do tego, żeby (kiedy już będzie naprawdę wiosennie) wracając ze spaceru, przynieść ze sobą podwieczorek. Z mniszka możemy usmażyć racuchy, stokrotki dodać do kanapek z twarożkiem a bratka rogatego połączyć z mixem sałat. Choć z kwiatami jak z grzybami, są też trujące, a do tych zaliczamy: azalię (tj. rododendron lub różanecznik), barwinka, glicynię, groszek pachnący, hiacynta, hortensję, irysa, jaskra, konwalię, kaczeńca, krokusa jesiennego, lantanę pospolitą, naparstnicę, oleandra, ostróżkę, powojnika, lobelię, zawilca, żonkila i narcyza. Zatem stosujemy podobną zasadę, jak przy grzybobraniu,  zbieramy te kwiaty  które znamy i wiemy, że nam nie zaszkodzą.  Kwiaty jadalne to m.in. akacja (gałązki są trujące), aksamitka, bazylia, begonia, bergamotka, bez czarny (gałązki trujące), bez lilak, bratek, brzoskwinia, chaber, chryzantema, cukinia, dynia, dziewanna, dziurawiec, fasola, fiołek, frezja, fuksja, goździk, grusza, hibiskus, jaśmin, jeżyna, kabaczek, karczoch, koniczyna, lawenda, liliowiec, lipa, lucerna, magnolia, mak, malwa, mieczyk, mniszek, nagietek, nasturcja, niecierpek, ogórecznik, pelargonia, pierwiosnek, pigwa, piwonia, podbiał, róża, rumianek, słonecznik, stokrotka, storczyk, surfinia, szałwia, tulipan, wiesiołek, wiśnia, wrzos. Możemy poeksperymentować z płatkami magnolii i tulipana. Jeśli kwiat pachnie, to ma zapewne smak, jeśli nie jest zbyt aromatyczny, to pewnie i bezsmakowy.  A taki może nam rozweselić miskę sałat. Dziś na naszym kwiatowym talerzu zagościły storczyki i róże, ale te to zupełnie inna bajka. Zachęcam do otwarcia się na „dziką spiżarnię” do prawdziwej wiosny jeszcze sporo czasu, czasu na oswojenie się z byciem kwiatożercą.

 

Składniki

1 kg ziemniaków

3 podobnej wielkości marchewki

1 duża kalarepa

Kilka sztuk storczyków jadalnych

1 żółtko

Olej kokosowy

Olej rzepakowy

Sól, pieprz, papryka słodka, sos sojowy, cytryna, ząbek czosnku.

100 ml gęstej śmietany

Dodatkowo:

Papilotki do muffinek, blacha do muffinek

 

Przygotowanie

Ziemniaczane róże: Ziemniaki dzielimy mniej więcej na połowę,  większe obieramy i gotujemy w osolonej wodzie na puree.  Mniejsze kroimy na równe plasterki 2-3 mm grubości. Plastry doprawiamy solą i pieprzem, skrapiamy olejem rzepakowym i odstawiamy.  Z ugotowanych ziemniaków ugniatamy kremowe puree i dodajemy żółtko. Kiedy puree przestygnie wkładamy je po jednej dużej łyżce do papilotki. Z plastrów ziemniaka układamy płatki róż w ten sposób, że przekładamy kolejno plastry w koło,  jedna róża potrzebuje do 10 plasterków ziemniaka. Oprószamy je słodką papryką. Blachę z różami w muffinkach wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C na 40 minut.

Pieczona marchew: Marchew obieramy, dzielimy wzdłuż na cztery i skrapiamy olejem rzepakowym.  Ponieważ w piekarniku zostaje mi jeszcze trochę miejsca po włożeniu blachy z różami, marchewki wkładam do blaszki keksówki i piekę razem z ziemniakami w temperaturze 180 st. C przez 40 minut.

Duszona kalarepa: Obieramy kalarepę, kroimy na cienkie plastry, na patelni rozgrzewamy olej kokosowy dusimy kalarepę często mieszając, aby się nie przypaliła. Dusimy do momentu aż zacznie zmieniać kolor na lekko przeźroczysty.

Dip czosnkowy: Do śmietany, podajemy rozdrobniony ząbek czosnku, doprawiamy paroma kroplami cytryny, szczyptą pieprzu i soli. Starannie mieszamy.

Propozycja podania: Na talerzu układamy ziemniaczane róże nie wyjmując ich z papilotek, obok kładziemy plastry kalarepy, na nie kładziemy marchew. Marchew kropimy sosem sojowym, kładziemy na marchew storczyki. Dip podajemy w osobnym naczyniu.  Możemy podać  Sauvignon blanc np. z Chile.

Smacznego! Anna Łuczak

Podobne artykuły
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *